Partnerzy serwisu:

Ryś: Badając zdarzenia na bocznicach, zapobiegamy wypadkom

Roman Czubiński 25.11.2016 14

Ryś: Badając zdarzenia na bocznicach, zapobiegamy wypadkom
fot. Roman Czubiński
W ustawie o transporcie kolejowym pojawił się niedawno zapis o objęciu bocznic obowiązkiem zgłaszania wypadków i incydentów. To krok w dobrym kierunku – uważa przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych Tadeusz Ryś. Od czasu wejścia w życie nowych przepisów w marcu br. zgłoszono prawie 30 mających miejsce na bocznicach zdarzeń, których przyczyny są szczegółowo badane.
Nowelizacja, o której mowa, miała miejsce w ubiegłym roku. Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej nastąpiła implementacja prawa europejskiego na gruncie polskim: ewidencją wypadków i incydentów kolejowych objęto także bocznice. Przewodniczący PKBWK ocenił tę zmianę pozytywnie. – Należy doceniać znaczenie bocznic. To na nich zaczyna się kończy transport towarów – przekonywał Ryś. Przypomniał, że w myśl ustawy bocznicami są także tory prowadzące na zaplecza taborowe i na samym ich terenie.

Więcej raportowanych zdarzeń

Na mocy ustawy każdy użytkownik musiał w ciągu 6 miesięcy opracować przepisy wewnętrzne normujące sposób prowadzenia ruchu. – Prace zostały wykonane – zaznaczył Ryś. Os marca bieżącego roku komisja odnotowuje więcej zgłoszeń, co zdaniem jej przewodniczącego świadczy o tym, że użytkownicy bocznic stosują się do nowych przepisów. – Od marca do chwili obecnej zgłoszono nam 28 zdarzeń na bocznicach. Do marca bieżącego roku mieliśmy średnio ok. 100 wszystkich zgłoszeń miesięcznie, obecnie jest ich około 110 – sprecyzował szef PKBWK w rozmowie z „Rynkiem Kolejowym”. Zaznaczył, że liczba zgłaszanych zdarzeń potrafi mocno różnić się w zależności np. od pory roku. Jest wskazane, by w trudniejszych przypadkach w postępowaniu na miejscu brał udział przedstawiciel PKBWK. W innych sytuacjach, gdy prace prowadzi wewnętrzna komisja kolejowa – nadzór nad jej działaniem obejmuje Urząd Transportu Kolejowego.

Wzrost liczby raportowanych incydentów to – zdaniem przewodniczącego – bardzo pozytywny sygnał. – Użytkownicy zauważają sens raportowania zdarzeń, które jeszcze nie zdążyły doprowadzić do tragedii. Żaden incydent nie jest błahostką, w każdym przypadku trzeba analizować jego przyczyny – przekonywał Ryś. System detekcji musi dojść do źródła problemu, niezależnie od tego, czy jest nim np. rozgrzana maźnica, czy zdarzenie mniejszej wagi. - Trzeba określić, gdzie popełniono błąd. Gdyby pociąg w złym stanie zjechał z bocznicy, nieszczęście byłoby gotowe – podkreślił szef PKBWK. W sprawie zgłoszonych incydentów podjęto wiele działań.

Trzy stopnie kontroli

Ryś podkreślił jednak, że komisja, przyjeżdżając na miejsce zdarzenia, nigdy nie zakłada złej woli ani winy jego uczestników. – Patrzymy, co nie zostało właściwie przygotowane. W wielu przypadkach przepisy już istnieją, trzeba je tylko stosować. Nie wszystko da się jednak przewidzieć, dlatego system musi być cały czas uaktualniany. Zdarzenia potencjalnie niebezpieczne są w tym zakresie wskazówkami – podsumował.

Przewodniczący PKBWK odniósł się też do bardziej ogólnych zagadnień związanych z bezpieczeństwem ruchu. – W wielu przypadkach nie trzeba ponownie otwierać otwartych drzwi: przepisy już są, trzeba je tylko stosować i nie psuć. Na przykład głośne powtarzanie sygnałów było dobrym rozwiązaniem, pozwalało bowiem przełamać monotonność jazdy. Zostało jednak niestety usunięte na wniosek związków zawodowych maszynistów – powiedział. Jego zdaniem w pionie zarządzania koleją jest potrzebny system trzystopniowej kontroli: nadzór, kontrola i szefostwo. – Zniknięcie jednego z tych trzech stopni to początek nieszczęścia – uznał.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Kongres Kolejowy 2016
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony