Partnerzy serwisu:

Punktualność przewozów towarowych pikuje

Jakub Madrjas 15.03.2018 2,5k

Punktualność przewozów towarowych pikuje
STR43 na stacji w TwardawieFot. Łukasz Hettwer, SM42.pl
Ostatni kwartał minionego roku był najgorszy od trzech lat pod względem punktualności pociągów towarowych. Ponad 62 tysiące pociągów było opóźnionych o ponad dwie godziny. Odwołano też aż 10 tysięcy pociągów – najwięcej, odkąd Urząd Transportu Kolejowego publikuje dane.
Kilka dni temu Urząd Transportu Kolejowego podał dane dotyczące punktualności pociągów pasażerskich za ostatni kwartał zeszłego roku. Pogorszyła się ona znacznie w stosunku do analogicznego okresu w roku 2016 i kształtowała się na poziomie 86,90 procent. Teraz otrzymaliśmy dane dla przewozów towarowych i również nie napawają one optymizmem.

Najgorszy wynik od 2014 roku

W IV kwartale 2017 roku punktualność kolejowych przewozów towarowych wyniosła bowiem tylko 34,18%. W poprzedzającym kwartale była na poziomie 37,11%. Jeśli sięgnąć do poprzednich lat, to tak zły wynik znajdujemy w 2014 roku, podczas poprzedniej "górki" inwestycyjnej – punktualność w najtrudniejszym dla kolei IV kwartale wyniosła tylko 33,49%. Jeszcze w 2013 roku punktualność w IV kwartale wyniosła 42,05%. 

Średni czas opóźnień pociągów towarowych w IV kwartale 2017 roku wyniósł 643 minuty. I to jest najbardziej niepokojące, bo rok wcześniej było to „tylko" 509 minut, natomiast w III kwartale ubiegłego roku – 596 minut. Również w poprzednich latach próżno szukać takiego wyniku – najgorszy był IV kwartał 2014 roku (605 minut). Bierze się to stąd,  że pociągi opóźnione powyżej 120 minut stanowiły łącznie 51,24% wszystkich pociągów uruchomionych przez przewoźników towarowych. Innymi słowy – co drugi uruchomiony pociąg towarowy dojeżdża do stacji końcowej ponad dwie godziny później, niż zaplanowano. 

Jak podaje UTK, licencjonowani przewoźnicy kolejowi uruchomili w IV kwartale 2017 roku blisko 121,2 tysiąca pociągów, co stanowiło wynik porównywalny do III kwartału 2017 roku. Niespotykanie duża jest za to liczba pociągów odwołanych – w IV kwartale, po raz pierwszy odkąd UTK publikuje dane, przekroczyła ona 10 tysięcy (dokładnie 10 321). 

Rozkład jazdy? „Służy do mierzenia odchyleń"

Prezes PKP PLK Ireneusz Merchel podkreślał w tym roku, że z winy zarządcy infrastruktury powstaje tylko 10-15 procent opóźnień (można o tym przeczytać w artykule podsumowującym działania PKP PLK w 2017 roku i przedstawiającym plany na 2018 rok „Połowa umów podpisana, rusza największy front robót" w miesięczniku "Rynek Kolejowy" RK 3/2018. Jego zdaniem przewoźnicy towarowi muszą bardziej rygorystycznie przestrzegać rozkładu. Dyrektor Generalny Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych Michał Litwin jest odmiennego zdania. – Nikt nie jest zainteresowany regularną, rozkładową jazdą bardziej niż przewoźnicy (...), od lat bowiem rozkład służy bardziej do mierzenia odchyleń niż faktycznej jazdy. Przewoźnik, będąc na czas, nie ma żadnego wpływu na to, czy dostanie zieloną drogę, czy będzie stał pod semaforem kilka godzin – podkreśla Litwin.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony