Partnerzy serwisu:

Pasjonaci udrożnili linię 102. Lobbują za przywróceniem połączeń na Ukrainę i w Bieszczady

jar, Rynek Kolejowy 25.08.2018 166

Pasjonaci udrożnili linię 102. Lobbują za przywróceniem połączeń na Ukrainę i w Bieszczady
Specjalny Pociąg Ratownictwa Technicznego z Rzeszowa podczas prac na linii kolejowej 102Fot. Ze zbiorów Stowarzyszenia Linii 102 w Przemyślu
Od kilku lat lokalne „Stowarzyszenie linia 102” prowadzi działalność na rzecz przywrócenia ruchu kolejowego po nieczynnej od lat infrastrukturze. W ocenie Karola Gajdzika, prezesa organizacji społecznej, w przyszłości tą trasą mogą pojechać pociągi międzynarodowe na Ukrainę i na Węgry.
„Rynek Kolejowy”: Na wstępie proszę pokrótce przedstawić linię kolejową 102 Przemyśl Główny – Malhowice
Karol Gajdzik, Prezes „Stowarzyszenia linii 102”: Historia linii 102 rozpoczyna się w latach 1857-58, kiedy to ma dworze Franciszka Józefa zapadły decyzje o wybudowaniu twierdzy na wschodniej flance monarchii habsburskiej. Uznano, że powstanie ona w Przemyślu. Najważniejszym zadaniem w tym przedsięwzięciu było doprowadzenie do twierdzy „szybkiej” linii kolejowej, stanowiącej połączenie z Wiedniem i Budapesztem. Decyzja o jej budowie zapadła w 1870 roku, wtedy ogłoszono przetargi. Realizacja inwestycji trwała 5 lat. Trzy lata później trasa była już zrobiona do tunelu łupkowskiego. W 1895 r. linia była już magistralą. Zapewne była to pierwsza magistrala kolejowa w Galicji.

Linia miała ogromne znaczenie przy wznoszeniu twierdzy Przemyśl – cały materiał do jej budowy został dowieziony koleją. Długość bocznicy rampy na Bakończycach wynosiła 4 km, co pozwalało sprawnie wyładowywać towar z kilku pociągów jednocześnie. Na linii 102 do dziś funkcjonują mostki wybudowane w 1870 r. w technologii „nita zgrzewanego na gorąco”. Na tej linii uczono się tej technologii. Mam też nieoficjalne informacje, ale z dosyć pewnego pewnego źródła, mówiące o tym, że na tej linii Szwajcarzy uczyli się budować swoje linie kolejowe. Nieprawdopodobnie to brzmi, że inżynierowie z alpejskiego kraju podglądali budowę „drogi żelaznej” w Galicji.

Linia dobrze funkcjonowała do końca I wojny światowej. Austro–Węgry przegrały wojnę. Powstałe na gruzach monarchii habsburskiej Węgry musiały przyjąć twarde warunki zapisane w traktacie pokojowym. Jednym z nakazów była rozbiórka wszystkich linii dwutorowych. Wtedy zaczął się powolny upadek linii. Niespełna 100 lat temu linia została w części rozebrana i od stacji Medzilaborce nie było już dwóch torów. Skończyła się również potrzeba szybkiego przemieszczania się na południe Europy. Dopiero od niedawna zaczęto mówić o potrzebie powrotu pociągów z Polski w kierunku południowym na Słowację i Węgry.

Następował powolny upadek. W okresie międzywojennym w Polsce były jeszcze dwa tory. Drugie nieszczęście nastąpiło w 1939 r., kiedy to wytyczono granicę na Sanie. To spowodowało, że linia przestała mieć potencjał, częściowo została rozebrana. Po wojnie przywrócono ruch kolejowy. Nastąpiło to po 1954 r. Funkcjonowała jednak już jako linia jednotorowa. W 1955 r. powróciły pociągi pasażerskie do Chyrowa i dalej wjeżdżające w Bieszczady. Trwało to 1994 r., kiedy to pojechała ostatnia „Solina”. Obecnie poza naszymi przejazdami nic się na linii nie dzieje.

Proszę przedstawić „Stowarzyszenie linia 102 w Przemyślu”
Jesteśmy grupą pasjonatów kolejowych. Dążymy do przywrócenia ruchu pociągów na linii 102. W tym celu prowadzimy społeczny lobbing. W stowarzyszeniu działają: Wacław Majka, Maria Tokarska-Żywczak, Andrzej Fortuna, Dariusz Nicpoń i wiele osób wspierających oraz firm. Dzięki naszego zaangażowaniu w projekt linii 102 na terytorium Ukrainy powstało bliźniacze stowarzyszenie linia102.ua, prowadzone przez Wiktora Halczyńskiego oraz Jarosława Bolżełarskiego. 

Sama organizacja powstała na kanwie akcji „Siekierezada 2016”, która polegała na oczyszczeniu linii kolejowej 102. Przez 24 lata tor zarósł lasem. Postanowiliśmy go usunąć i tak się stało. Po długim czasie przygotowań, w dniach 21 i 22 października 2016 r., akcja została wykonana. Przy oczyszczeniu trasy z wszelakiej roślinności pracowało 160 osób, w tym 7 jednostek straży pożarnej, kolejarze z Przemyśla, Rzeszowa i Zagórza oraz pasjonaci kolejowi z Bieszczad. Przy pracach skorzystaliśmy również z sił spółek miejskich, przesunęliśmy wydarzenie na taki czas, aby jak najmniej kolidował z ich pracami. Ustalając termin, zwróciliśmy uwagę na ptaki, aby prace wykonać po okresie lęgów. Pracowaliśmy na 7 odcinkach. Poszliśmy na linię i po dwóch dniach była ona w miarę oczyszczona – brakowało jedynie 600 m. Ważne, że na koniec imprezy spotkaliśmy się ze stroną ukraińską, przetoczyliśmy się przez granicę małą drezynką „kiwajką”, mówiąc, że mamy linię oczyszczoną. Już miesiąc później kolejowy pociąg ratunkowy SPR dojechał do granicy. Odbyło się po torze bez remontu. Skład przetoczył się, pokazując potencjał linii.

Było to możliwe, bo po odkrzaczeniu odnaleźliśmy nawierzchnię w dobrym stanie. Tor bezstykowy położony został w 1986 podczas generalnego remontu, kiedy wymieniono wszystkie szyny. Dodatkowo 90% linii jest na podkładach betonowych. Znalazły się tam w 1979 r. Technicznie był to dobry tor. Po trasie zaprzestano jeździć po podniesieniu w 1994 r. opłat za przejazd tym odcinkiem. Dla strony polskiej były one zbyt wysokie i to sprawiło wstrzymanie ruchu kolejowego po „torze europejskim”.

Po tym fakcie, jako stowarzyszenie zaczęliśmy rozmawiać ze stroną ukraińską. Mieliśmy świadomość, że do granicy możemy już dojechać, ale trzeba działać dalej. Patrzyliśmy na światełko czerwone na stacji Niżankowice, które świeciło non stop przez 24 lata na czerwono w kierunku Polski. Pociągi nie jeździły, rósł sobie las, jeżyny, smaczne śliwy a tam po stronie ukraińskiej za bramą stał semafor i na nim świeciło światełko czerwone. W końcu Polakom zachciało się skierować do tego czerwonego światełka i już w grudniu 2016 r. pierwszy raz „wdarliśmy się” na teren Ukrainy na odległość 300 m. Na razie do rozjazdu, bo okazało się, że po stronie ukraińskiej podkłady drewniane rozpadły się. Na początku zrobiliśmy pieszy rekonesans, potem jeszcze parę rzeczy. Po naszej akcji Koleje Lwowskie poprawiły stację do standardu pozwalającego na wjazd na stację kolejową na tor ze splotem 4 szyn na podkładzie. Te prace pozwoliły nam na wjazd na stację Niżankowice siedem razy w 2017 r., w tym roku mamy już 10 wjazdów. Dokonaliśmy penetracji torów, przesiadając się w Niżankowicach do pociągów kursujących szerokim torem – tamtejszą drezyną techniczną dojechaliśmy do Strarzawy.

Działalność naszego stowarzyszenia doprowadziło do powstania komisji polsko-ukraińskiej w sprawie linii kolejowej. Jej prace odbywają się na szczeblu międzyrządowym. Powstała po naszym oddolnym lobbingu.

Działają również Państwo w Przemyślu...
Mamy do dyspozycji drezynę własnej konstrukcji. „Przemyślanka” jest wizytówką miasta i naszego stowarzyszenia. Mamy pod swoją opieką bocznicę kolejową o długości 700 m, po której jeździmy. Wozimy nią osoby zainteresowane bezpiecznymi przejażdżkami. Mamy możliwość poruszania się po linii 102, ale z niej nie korzystamy. Mamy świadomość, że jeśli powróci ruch kolejowy na linię 102, to tam nas nie będzie. Nikt tam nas oficjalnie nie wpuści. Mamy bocznicę, na której zostaniemy. 

Jednak nasze aspiracje są większe. Jesteśmy na etapie pozyskania z PKP Intercity dwóch wagonów – barowego i salonki. Chcemy w nich umieścić malutkie muzeum kolejowe oraz mieć miejsce spotkań i salkę pod wystawy kolejowe. Uważamy, że takie rzeczy są potrzebne. Mamy nadzieje, że już we wrześniu tabor przyjedzie do Przemyśla.

Jaki potencjał ma linia 102? Co można uzyskać po przywróceniu ruchu pociągów na Ukrainę w tamtym kierunku?
Jest kilka argumentów za przywróceniem pociągów na tej trasie. Ruch pasażerski na Ukrainę jest kierowany na centra turystyczne. To najkrótsza trasa z Polski do Truskawca. To miejsce jest chętnie odwiedzane przez Polaków. Jeśli będą mieli pociąg z Przemyśla – pojadą nim. Przez nasze miasto może być również dogodny dojazd w Bieszczady, które przecież odwiedza 2 mln turystów rocznie. W końcu remont linii otwiera nam kierunek węgierski. Dlaczego nie uruchomić nocnego pociągu w tamtym kierunku? Obecnie Przemyśl ma połączenie z dwoma stolicami – Kijowem i Warszawą. Niemcy chcą nam przyprowadzić bezpośrednie wagony z Berlina. Mówi się również o pociągu z Wiednia. A może Leo Express pojedzie dalej na wschód, aby „uszczknąć coś” z przewozów z Ukrainy? Przemyśl może być europejską bramą na wschód, na co nareszcie zaczyna się zwracać uwagę. Pamiętajmy, że z Ukrainy do Przemyśla w ubiegłym roku pociągami Hyundai do Polski dojechało 317 tysięcy ludzi, i zapewne będzie ich jeszcze więcej. Zdecydowana większość z nich w dalszą podróż udała się pociągami.

Jednak aby linia 102 ożyła i te pomysły mogły się zrealizować, potrzebne są decyzje polityczne. Prowadzimy społeczny lobbing, aby one zapadły. Na początku konieczny jest remont trasy o długości 13 km, odbudowa kolejowego przejścia granicznego i uruchomienie pociągów. Na początek dobre byłyby i 3 pary pociągów regionalnych Przemyśl – Niżankowice. Rozkład jazdy powinien być dogodny dla turystów udających się na jednodniowe wycieczki.



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony