Partnerzy serwisu:

Najbardziej śmiercionośna linia kolejowa w Ameryce

Przemysław Farsewicz 05.06.2022 6,8k

Najbardziej śmiercionośna linia kolejowa w Ameryce
zdjęcie ilustracyjnefot. Siemens
Ta historia będzie o niebezpiecznym połączeniu kolejowym, przez które giną dziesiątki kierowców samochodów i pieszych... a przynajmniej taki punkt widzenia przyjmują niektórzy Amerykanie, winą za wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych obarczając kolej. 
Prywatny przewoźnik kolejowy Brightline z Florydy rozwija własne połączenia. Ostatnio testowo dotarł do nowej stacji kolejowej przy terminalu lotniczym Międzynarodowego Portu Lotniczego Orlando. Przedłużenie to ma zostać oficjalnie otwarte w 2023 roku. Brightline stale jeździ jednak na razie na trasie między Miami a West Palm Beach na Florydzie. W ostatnim czasie wiele mediów zarzuca mu, że ma "najbardziej śmiercionośne pociągi w kraju".

Jak czytamy, chociaż istnieją linie kolejowe, na których ginie więcej osób, to jednak Brightline jest numerem jeden pod względem zgonów na przejechaną milę. W tym konkretnym przypadku na każde 37 tys. mil przypada jedna ofiara śmiertelna. Drugi na podium, jak to określają Amerykanie, „najgroźniejszy” przewoźnik, mocno ustępuje w tym zakresie zwycięscy. CalTrain w San Francisco ma odpowiadać średnio za jedną ofiarę, ale na 105 tys. mil, a więc trzykrotnie dłuższy dystans. Brightline od początku rozpoczęcia działalności w 2018 roku odnotował już 68 osób, które zginęły w zdarzeniu z pociągami – przy czym przez 19 miesięcy trwał lockdown w związku z pandemią COVID-19.

Winna kolej?

Media nie przestają informować o skali wypadków na linii między Miami a West Palm Beach. W ciągu zaledwie trzech miesięcy po wznowieniu połączeń po przerwie spowodowanej pandemią, już 11 samochodów zderzyło się z pociągami Brightline. Nie ustają pytania dziennikarzy – dlaczego ta linia jest tak śmiercionośna? Przewoźnik tłumaczy skalę wypadków tym, że 75 proc. zdarzeń to akty samobójcze. Ale wielu dziennikarzy i ekspertów to nie przekonuje. Uznają oni, że wynik ten jest niewyobrażalnie wysoki. Winą za taki stan rzeczy obarczają więc… kolej. W złym świetle stawiany jest więc również zarządca linii kolejowej czyli Florida East Coast Railway.

Gazeta Miami Herald powołuje się na „niezależnych ekspertów”, którzy zwracają uwagę na jeden główny powód. – Pociągi ekspresowe kursują przez gęsty obszar miejski, gdzie mieszkańcy nie są jeszcze do tego przyzwyczajeni i istnieje potencjalne ryzyko śmiertelnych wypadków. Podobny charakter mają połączenia Amtraku przez Chicago, które jadą z Los Angeles do San Diego. Z tą różnicą, że tutaj w Miami mamy usługi pasażerskie, których wcześniej nie było – podkreśla Ian Savage, profesor na Uniwersytecie Northwestern i dyrektor programu transportu i logistyki.

Przeanalizowana została również charakterystyka linii kolejowej. Ponownie porównując Brightline do CalTrain okazuje się, że trasę pociągów tego drugiego przedsiębiorstwa przecina 41 przejazdów kolejowo-drogowych w poziomie szyn na linii o długości 77 mil (124 km). Na linii, z której korzysta Brightline, ma być na natomiast 178 przejazdów na 66,5 mili (107 km) torów.

Kto ma dbać o bezpieczeństwo?


Tory kolei Florida East Coast Railway do Miami dotarły po raz pierwszy w kwietniu 1896 roku. Do tego czasu zachodnie wybrzeże bardzo się rozwinęło – do tego stopnia, że w 1920 roku poprowadzono nawet drugi tor. Już lata przed uruchomieniem pociągów Brightline, linię zarządzaną przez Florida East Coast Railway uważano za jedną z najniebezpieczniejszych w Ameryce. Ponadto problemem i zagrożeniem dla mieszkańców, jak się okazuje, ma być teraz również częstotliwość i prędkość pociągów . Ze zgrozą media podkreślają, że Brightline kursuje przez mocno zaludnioną Florydę z maksymalną prędkością 79 mil na godzinę, czyli prawie 130 km/h. Podobnie rzecz się ma z narodowym Amtrakiem. Co więcej, w planach Florida East Coast Railway jest dalsze podnoszenie prędkości.

Na poparcie stawianych tez opracowywane i publikowane są raporty, które ukazują uszczerbki w systemie bezpieczeństwa linii kolejowej. – Właściciele Brightline odrzucili zalecenia Federalnej Administracji Kolejowej (FRA), aby wzmocnić zabezpieczenia na przejazdach w północnym hrabstwie Palm Beach, gdzie pociąg miał jechać z prędkością przekraczającą 80 mil na godzinę (130 km/h). Odrzucono również dodatkowe środki bezpieczeństwa, w tym nowe zapory i znaki na przejściach dla pieszych w hrabstwach Miami-Dade, Broward i Palm Beach – czytamy w dokumencie FRA.

Zalecenia miały obejmować uszczelnienie 31 przejazdów przez tory w południowej Florydzie. Rozwiązania miałyby blokować wjazd samochodów i wejście ludzi na tory. Zalecono także budowę przede wszystkim wiaduktów i tuneli. Autor raportu zarzuca, że „zarządca nie stosował odpowiednich praktyk bezpieczeństwa podczas projektowania usług szybkiej kolei pasażerskiej”. Nie omieszkano wytknąć tłumaczenia Florida East Coast Railway, które uznało takie podejście za zaporowe pod względem kosztów, stąd złożyło wnioski do władz federalnych o środki na doposażenie istniejących przejazdów. I tym sposobem niektórzy miejscowi dziennikarze otrzymali kolejny pretekst by nie rozwijać kolei - bo jak tłumaczą, „transport publiczny zbyt mocno wpływa na bezpieczeństwo publiczne”. Zapominają jednak, że nawet jeśli przejazd nie jest zabezpieczony rogatkami, to kierowca musi się upewnić przed wjazdem że nie nadjeżdża pociąg.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony