Partnerzy serwisu:

Muzeum Informatyki czy nowoczesność?

Tadeusz Syryjczyk 09.07.2018 67

Muzeum Informatyki czy nowoczesność?
Fot. Adam Kilian
Poprzedni felieton poświęciłem rzucaniu grochem o ścianę w przedmiocie wspólnego biletu aglomeracyjnego czy metropolitalnego, który obejmie kolej i inne środki komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Ich użytkownicy – commuters – stanowią zdecydowaną większość pasażerów transportu publicznego, ten właśnie transport jest czynnikiem cywilizującym życie codzienne. Kolejarze i zwolennicy kolei powinni pamiętać o proporcjach. Przykładowo, komunikacja miejska obsługująca drugą co do wielkości w kraju aglomerację krakowską przewozi dziennie około 1 miliona pasażerów, a więc ponad 300 milionów rocznie, czyli więcej niż wszyscy przewoźnicy kolejowi w Polsce. Integracja z tymi systemami jest więc istotna dla miast i dla kolei - pisze w miesięczniku "Rynek Kolejowy" Tadeusz Syryjczyk.
Przechodząc do integracji biletowej, wkraczam na pole własnego interesu, gdyż zmuszony jestem od czasu do czasu do podróży z Krakowa nie tylko do Warszawy, ale i do innych miast. Zwierzeniom z takich podróży, nawet w środowisku kolejowym, towarzyszy podejrzenie, że jestem lekko pomylonym miłośnikiem kolei albo odebrano mi prawo jazdy. Drugie stanowczo dementuję – mam prawo jazdy, a nawet nie mam ani jednego punktu.

Mam nadzieję, że platforma Bilkom2 w jak najmniejszym stopniu pójdzie w ślady obecnego systemu sprzedaży – także internetowej – PKP IC. Budowa pakietu podróżnika powinna stać się okazją do budowy od nowa systemu, który uwzględni wszystkie nowe trendy w informatyce. Jej postęp to nie tylko szybsze pamięci i procesory oraz ich mniejsze rozmiary, ale lepszy intuicyjny kontakt człowieka – użytkownika – z komputerem i oprogramowaniem. Witryna otwierająca Bilkom2 wygląda nie najgorzej, ale co z koszykiem rozumianym jako możliwość kolekcjonowania kilku podróży i zapłaty jednym przelewem? Nie jest jasne ani intuicyjnie, ani nie wynika z regulaminu lub instrukcji, kiedy (na którym etapie) i jak to zrobić, a naciśnięcie „dalszej podróży” powodowało niespodziewane wylogowanie – może maiłem pecha albo jako stary informatyk za dużo kombinuję, ale nie udało mi się dokonać takiego zakupu. Tymczasem w istniejącym systemie IC (i jak się zdaje w Bilkom2?) jednorazowe kupno czterech biletów (nie chodzi o cztery bilety na jedną podróż z przesiadkami, ale np. dwie jazdy Kraków – Warszawa i z powrotem) wymaga czterech przelewów bankowych, czemu towarzyszą logowania i opłaty. Czemu nie podjęto próby włączenia płatności kartą wprost do systemu, jak w niektórych aplikacjach taksówkowych i biletowych? Wreszcie sam bilet wygląda nie najgorzej, zwłaszcza wobec swego odpowiednika kasowego, zaprezentowanego na witrynie, który budzi przestrach na sam widok i wymaga interpretacji przy pomocy tablic, bo część informacji jest kodowana. Uniknięto absurdu z internetowego biletu IC, na którym ostatnio obok numeru miejsca pojawia się kod o, ś lub k, a powyżej objaśnienie, że „o” to okno itd., tak więc czytelność biletu jest gorsza, a nie ma oszczędności miejsca – mało potrzebnej, skoro 1 bilet to strona A4. W Bilkom2 kupiłem bilet niedrogi, ale wymagający dwóch przewoźników i trzech pociągów. Jest czytelny, ale chyba bez szkody dla przejrzystości dałoby się go upchać na jednej stronie A4. Same bilety zmieściły się, ale już pouczenia wymagają druku drugiej strony. Zauważmy też, że są aplikacje biletów lotniczych, w których wyświetla się plan samolotu i klikamy na nim w wolne miejsce wedle uznania. W PKP IC można poszukać planu wagonu na witrynie, a dopiero potem wpisać numer miejsca, chyba że jest się znawcą numeracji. I tak dalej.

Internetowy system sprzedaży oraz bilet IC już dziś, pomimo ostatnich poprawek, kwalifikuje się do działu zastosowań w muzeum informatyki. Bilkom2 ma przebłyski nowego, zwłaszcza widokiem i czytelnością stron, ale do konkurowania funkcjonalnością ze współczesnymi platformami internetowymi trochę mu brakuje, a szkoda, bo robiąc nowe, można było dokonać skoku jakościowego, w tej ważnej – także wizerunkowo – części całej kolei.

Trudności w porozumieniu się większości przewoźników samorządowych, których wspólny bilet jest z natury niezbyt efektywny, z twórcami pakietu podróżnika pod egidą PKP, który chyba wciąż jest na etapie rozwoju, wskazują na brak zrozumienia dla realiów świata platform internetowych. Ostatnia dekada przyniosła ich dynamiczny wzrost, ale i stopniową monopolizację. Platformy kojarzące pasażera z kierowcą samochodu, nabywcę kupującego cokolwiek ze sprzedawcą czegokolwiek, turystę z właścicielem mieszkania na krótkotrwały wynajem lub z hotelem tworzą niemal idealne rynki konsumentów i konkurujących o nich dostawców. Jednak same platformy dość szybko opanowują rynek pośrednictwa, eliminując konkurencję. Ile zostało platform o dużym zasięgu kojarzących rozkłady jazdy i planujących podróż? Ile hotelowych? Ile dostarczycieli map i nawigacji? Próg wejścia – koszty aplikacji, oprogramowania i sprzętu oraz doskonalenia tego, co użytkownik widzi i z czego korzysta, oraz koszty promocji i inne są duże, za to koszt włączenia kolejnego klienta bliski zeru. Tak więc lepszy od innych zgarnia klientelę bardzo szybko, aplikacja staje się silnym nośnikiem reklam, które są źródłem dodatkowego dochodu. Rychło okazuje się że dostawcy nie mają wielkiego wyboru i sprzedaż usług poza platformą jest na tyle słaba, że nie ma pola dyskusji z firmą prowadzącą platformę. Tak więc po niedługim czasie dzisiejsi adwersarze będą się spotykać w celu wspólnego narzekania na jakiegoś potentata, któremu muszą zaoferować możliwość dystrybucji biletów na jego warunkach. Im lepsza będzie jakość platformy kolejowej i im większą liczbę przewoźników – nie tylko kolejowych – ona obejmie, tym później do takiej sytuacji dojdzie. W przeciwnym razie aplikacje, o które się spieramy, trafią rychło do historii.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony