Partnerzy serwisu:

Muzealnictwo kolejowe musi zacząć pobudzać emocje

Kasper Fiszer 08.05.2016 69

Muzealnictwo kolejowe musi zacząć pobudzać emocje
Parowozy w warszawskim Muzeum Kolejnictwa, marzec 2016fot. Kasper Fiszer
Czy istotne zmiany w strukturze placówek pielęgnujących historię kolei przyniosą także podniesienie rangi najważniejszych instytucji tego typu w kraju? Przed szansą na odzyskanie właściwego miejsca na turystycznej mapie Warszawy stoi Stacja Muzeum. Olbrzymią rolę w Wielkopolsce może odegrać natomiast powstająca wreszcie instytucja kultury w Wolsztynie.
Początek maja to tradycyjny okres refleksji nad stanem polskiego muzealnictwa kolejowego. Coroczna parada parowozów w Wolsztynie stanowi bowiem swoisty wyznacznik aktualnej kondycji jego istotnej części. W tym roku powodów do rozważań na ten temat jest jednak więcej. Za kilka tygodni po istotnych przekształceniach ponownie otwarte zostać ma bowiem stołeczne Muzeum Kolejnictwa – już pod nową nazwą Stacja Muzeum, choć wciąż w dotychczasowej lokalizacji. Zgodnie z najnowszymi zapowiedziami zmiany mają mieć miejsce także w sposobie funkcjonowania parowozowni Wolsztyn, która stać ma się niebawem instytucją kultury.

Zainteresowanie historią kolejnictwa jest bardzo duże

Coraz więcej inicjatyw dowodzi niezbicie, że kolej może budzić bardzo duże zainteresowanie szerokiego grona odbiorców, które jest w stanie wybaczyć i pewne trudności organizacyjne, i prezentowanie taboru historycznego, a nie stricte zabytkowego. Dzięki wieloletnim staraniom wolontariuszy wśród atrakcji regionu łódzkiego coraz częściej wymienia się rogowski skansen taboru wąskotorowego wraz z czynną linią dawnej Rogowskiej Kolei Dojazdowej (dziś pod nazwą Kolej Wąskotorowa Rogów – Rawa – Biała). Ten niewątpliwy sukces osiągnięto mimo utrzymywania pojazdów relatywnie nowych (nie ma tam czynnych parowozów).

W Wielkopolsce grono stałych klientów zdobył Instytut Rozwoju i Promocji Kolejnictwa, który organizuje przewozy pod handlową nazwą TurKol. Często uruchamiane przezeń pociągi stają się też atrakcjami dla lokalnych społeczności, i to mimo wiecznych, czasem bardzo znacznych opóźnień, oparcia oferty na lokomotywach spalinowych i jedynie historyzowanych wagonach. Warto też zauważyć, że bilety na przejazdy nie są wcale tanie (wycieczka dla czteroosobowej rodziny to często koszt kilkuset złotych). Lista przedsięwzięć rozwijających obecnie z powodzeniem swoją działalność w zakresie promowania historii kolei jest o wiele dłuższa – dość wspomnieć o muzeum w Jaworzynie Śląskiej czy parowozowni w Skierniewicach.

Współczesny zwiedzający oczekuje przeżyć

Wskazuje to jednoznacznie, że istnieje spora grupa skłonna nawet zapłacić niemałe pieniądze za możliwość spędzenia czasu wśród nostalgicznej techniki kolejowej. Stanowi to choć częściową odpowiedź na wieczny problem muzeów z finansowaniem działalności i jednocześnie wskazówkę, jak przynajmniej w znaczniejszym niż do tej pory stopniu włączyć odwiedzających w plany utrzymania zabytków. Wystarczy jedynie dostrzec fundamentalną różnicę pomiędzy dawną ekspozycją nieczynnego Muzeum Kolejnictwa a młodszymi często o dekady inicjatywami mającymi swój zaczątek w działalności hobbystycznej.

Te ostatnie wpisują się bowiem we współczesne trendy muzealnictwa w ogóle i dają swoim odwiedzającym możliwość nie tylko obejrzenia eksponatów, ale i przeżycia pewnych związanych z nimi emocji. Oczywistym jest, że najważniejszym działaniem w tym kierunku w przypadku kolejnictwa jest zaproponowanie przejazdu zabytkowym składem, ale nie jest to rzecz jasna metoda jedyna. Nawet jeśli utrzymanie choć jednej sprawnej maszyny jakiegokolwiek typu w Warszawie jest póki co nierealne, sposób działania mechanizmów można tłumaczyć nawet na przykładzie parowozów zimnych – pod warunkiem, że chętnych wpuści się do ich wnętrz.

Najciekawsze eksponaty zamykano przed oczami gości

Tymczasem przed zamknięciem Muzeum Kolejnictwa większość zaniedbanych maszyn można było obejrzeć jedynie od zewnątrz. Spowite wieloletnim brudem wnętrza części parowozów dało się obejrzeć przez... dziury w poszyciu. Całą ekspozycję opatrzono wielkimi tablicami ogłaszającymi zakaz „wchodzenia na tabor” zamiast zapewnić bezpieczeństwo, angażując przewodników czy przynajmniej opiekunów poszczególnych części wystawy.

Zamknięte były nawet dwa prezentujące się najlepiej eksponaty – wyremontowany dzięki funduszom Poczty Polskiej wagon pocztowy z początku XX wieku i imponująca, w pełni wyposażona salonka Bolesława Bieruta. Tę ostatnią co prawda otwierano, ale jedynie raz na miesiąc, i to nie przez cały rok. Tym samym z tych elementów wystawy, które mogłyby wywoływać najwięcej wrażeń, uczyniono dodatek do ekspozycji w budynku, której pełne błędów interpunkcyjnych opisy mogły co najwyżej nużyć gości niedeklarujących się jako miłośnicy kolejnictwa. Z nowoczesnego elektronicznego przewodnika po wystawie nie dało się natomiast skorzystać, bo dotykowy ekran urządzenia nie działał prawidłowo.

Warszawa Główna wśród wielkich atrakcji stolicy?

Aby więc przyciągnąć ludzi i zdobyć sympatię odwiedzających, dwie stare-nowe placówki muzealne – w Warszawie i Wolsztynie – muszą dać swoim gościom więcej niż wiedzę. Odwiedziny w nich muszą być formą przygody, a nie jedynie pogadanki. Zarządzający powstającą instytucją kultury w Wielkopolsce mają szanse oprzeć się na dobrych doświadczeniach organizacji majowych parad. Warszawskie muzeum może natomiast czerpać wzorce z licznych stołecznych placówek z powodzeniem popularyzujących historię z innych dziedzin – tylko bowiem dzięki wdrożeniu podobnych rozwiązań w Stacji Muzeum stanie się ona obiektem o wiele ważniejszym niż zapomniane i często omijane przez turystów zlikwidowane Muzeum Kolejnictwa.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony