Partnerzy serwisu:

Most w Pilchowicach już pod ochroną. Superprodukcja wciąż może powstać na linii lwóweckiej?

Jakub Madrjas 01.04.2020 173

Most w Pilchowicach już pod ochroną. Superprodukcja wciąż może powstać na linii lwóweckiej?
Fot. Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków
Most w Pilchowicach został objęty ochroną konserwatorską. Polscy współproducenci hollywódzkiego filmu zapewniają, że wcale nie podjęto decyzji o jego wysadzeniu. Kręcenie superprodukcji wstrzymał na razie koronawirus, ale film (nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o Mission: Impossible 7) wciąż ma szansę powstawać na Dolnym Śląsku.
O tym, że ekipa filmowa jednego z amerykańskich producentów filmowych poszukuje scenografii do realizacji superprodukcji z Hollywood w Polsce pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Wtedy to społecznicy z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, z którymi kontaktowali się filmowcy, zaalarmowali konserwatora zabytków o planach wysadzenia mostu w Pilchowicach (jest on na liście zabytków, ale nie w rejestrze zabytków – co oznacza niższy poziom ochrony). Sprawę nagłośnił Piotr Rachwalski, były prezes Kolei Dolnośląskich.

Konserwator, po przeprowadzeniu wizji lokalnej, stwierdził nielegalny montaż podestu (trapów) pod całym mostem. Zawiadomił o tym inspektorat nadzoru budowlanego i zapowiedział starania o wpis do rejestru. Jak poinformowano tydzień po naszej publikacji (26 marca), postępowanie to jest już w toku, co oznacza objęcie mostu pełną ochroną i zakaz prowadzenia na nim jakichkolwiek prac.

Wielka produkcja wciąż możliwa?

Z redakcją „Rynku Kolejowego” skontaktowali się przedstawiciele firmy Alex Stern, przygotowującej produkcję hollywódzkiej wytwórni w Polsce. To firma konsultingowa działająca w różnych branżach, ale mająca już w dorobku produkcję polskich zdjęć do filmu Most Szpiegów Stevena Spielberga we Wrocławiu. Przedstawiciele Alex Stern nie potwierdzają nazwy filmu („Gazeta Wyborcza” pisała, że chodzi o Mission: Impossible 7 z Tomem Cruise'm). Zapewnili jednak, że zainteresowanie amerykańskiej wytwórni jest bardzo poważne, a zakres zdjęć na Dolnym Śląsku nie musi ograniczać się do jednej sceny.

Prezes firmy, Robert Golba kilkukrotnie podkreślał w rozmowie, że warunkiem wykorzystania linii lwóweckiej w filmie jest jej całkowita rewitalizacja – niestety, nie podaje szczegółów ewentualnego finansowania takich działań. – Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wypromować tę linię jako atrakcję turystyczną, bo bez światowej promocji, jaką zapewniłby tak znany film, linia nie ma racji bytu z czysto ekonomicznego punktu widzenia – uważa prezes.

Potwierdza on, że montaż rusztowania na moście to dzieło filmowców; było ono potrzebne do przeprowadzenia gruntownej oceny inżynieryjnej stanu mostu. Konstrukcja jest właśnie demontowana i ma zniknąć do końca tygodnia; raport ma być gotowy w przyszłym tygodniu. – Wyniki raportu pomogą określić, czy po moście może przejechać pociąg i ewentualnie, jakie nakłady trzeba ponieść w tym celu. Od tego zależą dalsze decyzje w sprawie linii – powiedział Golba.

Od razu zaznacza, że decyzje te nie zapadną szybko – produkcja filmu została bowiem wstrzymana z powodu pandemii koronawirusa, co jest w pełni zrozumiałe, zważywszy na międzynarodowy charakter takich przedsięwzięć (zdjęcia planowano m.in. we Włoszech i w Anglii). – Po podjęciu decyzji będziemy musieli uzyskać kilkadziesiąt zgód, by wejść z planem filmowym na linię kolejową. To potrwa około pół roku. Nie jest więc wcale tak, że ktoś nagle przyjdzie i wysadzi most. Wprost przeciwnie, kręcenie filmu wymaga miesięcy przygotowań – podkreśla. Przedstawiciele Alex Stern nie zaprzeczają, że wysadzenie mostu było wcześniej analizowane czy rozważane jako jedna z możliwości.

Ruszył demontaż rusztowania. Czy była na nie zgoda?

Przejęcie linii kolejowej nr 283 z Jeleniej Góry do Lwówka Ślaskiego w celu przywrócenia przewozów zapowiada samorząd województwa dolnośląskiego. Obecnie jest ona jednak w zarządzie PKP Polskich Linii Kolejowych. Linia jest nieprzejezdna (obowiązuje na niej prędkość 0 km/h). Jak tłumaczy rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec, obchody linii kolejowych, na których nie ma ruchu pociągów odbywają się rzadziej, dlatego zarządca nie zareagował od razu na montaż trapów przez ekipę filmową. – PKP Polskie Linie Kolejowe nie udzieliły żadnemu podmiotowi pozwolenia na wykonywanie prac i umieszczanie przedmiotów na moście kolejowym nad Jeziorem Pilchowickim. Przedstawiciel Alex Stern Sp. z o.o pytał w rozmowie telefonicznej o możliwość wcześniejszych prac dotyczących zapoznania się z mostem. Otrzymał odpowiedź negatywną. Wszelkie prace dla potrzeb ekipy filmowej miały być podjęte dopiero po podpisaniu stosownego porozumienia – podkreśla Siemieniec. – Po uzyskaniu informacji o nieuzgodnionych działaniach firma została wezwana do natychmiastowego usunięcia elementów. Umieszczone na obiekcie elementy będą zdemontowane, nie są trwale związane z konstrukcją mostu i nie mają wpływu na jej stan – dodał rzecznik w piątek (jak wiemy, rozbiórka rusztowania już ruszyła).

Inaczej sprawę widzi spółka Alex Stern, która nadesłała redakcji "Rynku Kolejowego" oświadczeniu w tej sprawie: "Wszystkie działania na moście wykonywane są za wiedzą PKP PLK, tak samo zamontowanie tymczasowych rusztowań (nie trapów) w celu badania techniczno-inżynieryjnego mostu. Spółka Alex Stern główną część raportu technicznego już przekazała PKP PLK, a dalsza część raportu posłuży do kolejnych rozmów na temat potencjalnej realizacji. Pan Rzecznik odnosi się do prac przygotowawczych do filmu, które jeszcze się nie rozpoczęły i trwają rozmowy na temat szczegółów realizacji. Nieścisłości mogą wynikać z tego, że większość osób myli nieinwazyjne badania inżynieryjne z pracami budowlanymi. Spółka Alex Stern nie prowadziła i nie prowadzi żadnych prac budowlanych na moście.” – czytamy w oświadczeniu.

Rzecznik PKP PLK w informacji dla "RK" ponownie potwierdził również, że spółka nie zamierza likwidować mostu kolejowego nad Jeziorem Pilchowickim a filmowcy, by działać na linii, muszą podpisać z zarządcą infrastruktury umowę. – Umowy tego typu stanowią o czasowym użyczeniu infrastruktury w celu bezinwazyjnych czynności filmowych w zgodzie z obowiązującym prawem, przepisami oraz uzyskaniem w razie potrzeby wszelkich zgód od innych organów. Zawsze przewidziany jest nadzór pracownika PLK w czasie realizacji zdjęć oraz zabezpieczenia finansowe – zdradza rzecznik.
PARTNERZY DZIAŁU




Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony