Partnerzy serwisu:

Ministerstwo mówi o 250 km/h i 60% KPK. To dane czy szukane?

Jakub Madrjas 30.08.2018 26

Ministerstwo mówi o 250 km/h i 60% KPK. To dane czy szukane?
fot. PKP PLK
Informacje podawane publicznie przez kierownictwo jakiegokolwiek resortu powinny być jak najbardziej precyzyjne. W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje dotyczące kolei, które warto wyjaśnić lub wręcz sprostować.
Jakie jest realne wykonanie Krajowego Programu Kolejowego?

– Obecnie zaawansowanie Krajowego Programu Kolejowego jest na poziomie 60 proc. W realizacji są inwestycje o wartości około 32 mld zł, a wartość inwestycji zrealizowanych to 6,5 mld zł – zacytowała na początku tygodnia wiceministra Andrzeja Bittela Polska Agencja Prasowa. Informacja jest wewnętrznie sprzeczna – skoro zrealizowano inwestycje za 6,5 mld złotych z 67 miliardów zapisanych w KPK, to czy można mówić o 60 procentach wykonania? Nie, ale takie nagłówki pojawiły się w wielu mediach.

Informację o wykonaniu KPK minister powtórzył podczas podpisania umowy na internet w Pendolino. Użył jednak słowa „zaangażowanie”, nie „zaawansowanie”, dodając, że to bardzo dobry wynik na tle poprzedniej perspektywy unijnej. Jak wyjaśnił „Rynkowi Kolejowemu”, udział 60 procent zaangażowania KPK dotyczy podpisanych przez PKP PLK umów.

Liczby te wyjaśniał też na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami prezes PKP PLK Ireneusz Merchel. Przypomniał, że tylko w ubiegłym roku PKP PLK podpisała umowy o wartości prawie 19 miliardów złotych (i wartości kosztorysowej 24 mld zł), a ogółem jest to ponad 31 mld złotych. Wlicza się do tego jednak również prace projektowe prowadzone w ramach inwestycji w modelu "projektuj i buduj". Realne zaangażowanie "na gruncie" jest dużo niższe (według szacunków prezesa Merchela to około 80 procent podanej liczby). Jak podaje prezes PKP PLK, zrealizowane i rozliczone zostały kontrakty o wartości niespełna 7 miliardów złotych – ponad 10 procent KPK. 

250 km/h – ale kiedy?

Podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami Minister Infrastruktury Andrzej Adamczyk zapowiedział zmianę rozporządzenia „w zakresie sygnalizacji” która pozwoli rozwijać prędkość do 250 km/h na torach. „Rynek Kolejowy” pisał o nim tutaj. Minister zapowiedział, że nowe przepisy wejdą w życie w grudniu – lub nawet wcześniej. Jak dodał, po polskich torach jeżdżą już pociągi, które mogą rozwijać prędkości 250 km/h, a odpowiednio przygotowane są także tory. Taką informację ze spotkania podała Polska Agencja Prasowa a za nią kolejne media, co powoduje mylne wrażenie, że w grudniu polska kolej radykalnie przyspieszy.

O ile w zasobach taborowych polskiej kolei jest jeden pociąg, który może rozwinąć taką prędkość – to oczywiście Pendolino, to na sieci PKP PLK nie ma ani jednego odcinka przygotowanego do prowadzenia ruchu z prędkością większą niż 200 km/h. Wyjaśniał to w dalszej części spotkania Ireneusz Merchel, który zapowiedział wprowadzenie prędkości 250 km/h na odcinku Centralnej Magistrali Kolejowej w 2023 roku.

Jakie opóźnienie na linii 447?

Jednym z tematów wczorajszego spotkania było opóźnienie modernizacji linii kolejowej nr 447. Dziennikarze przypominali, że całkowite zamknięcie linii miało przyspieszyć realizację prac i skrócić okres utrudnień. Tymczasem linia zostanie otwarta nie 3 września, a dopiero 24 września. Zarówno kierownictwo ministerstwa, jak i zarządy spółek kolejowych wskazywały dziennikarzom, że oznacza to tylko trzytygodniowe opóźnienie. – To zaledwie dwa procent dla inwestycji rocznej. Życzyłbym sobie opóźnień na każdej inwestycji, przypomnę że poprzednie modernizacje były opóźnione średnio o 50-100 procent – stwierdził Ireneusz Merchel.

Tu prezes popełnił błąd, bo 3 tygodnie to 6, a nie 2 procent roku. Dużo ważniejsze jest jednak to, że linia zostanie otwarta z zamkniętą najważniejszą stacją pośrednią w Pruszkowie, mocno ograniczoną przepustowością i przejściami dla pieszych w poziomie szyn, które ograniczą też prędkość pociągów. Oznacza to, że zamiast zakończonej inwestycji pasażerowie otrzymają kolejne miesiące utrudnień – czyli dokładnie to, czego mieli uniknąć, godząc się z rocznym zamknięciem całej linii. Przypomina to słynną „przejezdność autostrady A2” (nota bene na zbliżonym odcinku) przed Euro 2012.

Minister Adamczyk wskazywał podczas spotkania, że nieoznaczone linie energetyczne czy interwencje konserwatora zabytków mogą zdarzyć się na każdej inwestycji, i takiego opóźnienia nie da się wykluczyć. Prezes Merchel dodawał, że prace wykonawcy były z tych przyczyn wstrzymane na cztery miesiące, a (jeśli stację Pruszków uda się otworzyć w październiku) wykonawca nadrobił połowę tegoż wstrzymania. To prawda; minister podsumował jednak spotkanie stwierdzeniem, że resort musi zintensyfikować działania informacyjne dotyczące realizacji inwestycji. Ja chciałbym zaapelować o dodanie do tego szczególnej uwagi w zakresie precyzji udzielanych informacji.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony