Partnerzy serwisu:

Merchel: Ruszają negocjacje z wykonawcami, którzy mają zastąpić Astaldi

Jakub Madrjas 04.01.2019 9

Merchel: Ruszają negocjacje z wykonawcami, którzy mają zastąpić Astaldi
fot. Adrian Grycuk - CC BY-SA 3.0
Prezes PKP PLK Ireneusz Merchel zapowiedział na dziś (4 stycznia) rozpoczęcie oficjalnych negocjacji z wybranymi firmami w sprawie dokończenia prac po Astaldi na linii Warszawa – Lublin. Nowy wykonawca ma wejść na tory już w marcu.
Po zejściu Astaldi z kontaktu na modernizację odcinka Dęblin – Lublin, PKP PLK chciała wprowadzić na budowę własną spółkę – (pierwotnie napisaliśmy, że chodziło o PNiUIK z Krakowa; w rzeczywistości był to Dolkom z Wrocławia - przyp. JM). Ten plan się nie powiódł. Udało się jedynie podpisać umowę z ZUE na zabezpieczenie obiektów inżynieryjnych. Zdaniem zarządu PLK to bardzo ważne prace, bo z reguły to właśnie niedokończone obiekty inżynieryjne wstrzymują postęp robót liniowych. 

Problem z inwentaryzacją, wykonawstwa zastępczego nie ma

Jak przyznał dziś prezes PKP PLK Ireneusz Merchel, nie udało się również wykonać inwentaryzacji wykonanych już prac w podawanym przez PLK terminie (do końca listopada). Prezes obwinia o to dotychczasowego wykonawcę. – Na komisjach inwentaryzacyjnych nie pojawiali się przedstawiciele Astaldi – poinformował, dodając, że pomimo to udało się zakończyć ten etap. – Spisujemy protokół i rozpoczynamy negocjacje z firmami, które zastąpią Astaldi. Planujemy że w marcu, kiedy pogoda na to pozwoli, wejdą z powrotem na plac budowy – ogłosił. Ruch po jednym torze na odcinku Dęblin – Lublin ma zostać wznowiony jesienią.

W październiku 2017 roku prezes PLK zapowiedział podpisanie umów z firmami "rezerwowymi" na roboty zastępcze. Miało to pozwolić, właśnie w takiej sytuacji jak obecnie, wprowadzić wybranego już wcześniej wykonawcę na plac budowy. Postępowanie zostało jednak zakwestionowane przez wykonawców i PLK przegrała z kretesem rozprawę przed Krajową Izbą Odwoławczą. Z licznych uwag Izby jasno wynikało, że przetargu nie da się już naprawić.

Ostatecznie PLK unieważniła tamten przetarg i nie ma "rezerwowych wykonawców". Dlatego dopiero musi wybrać firmę lub firmy, które dokończą prace po Astaldi. Jak wyjaśnił „Rynkowi Kolejowemu” prezes Merchel, wykonawca zostanie wybrany w trybie negocjacji bez ogłoszenia. – Zaprosimy do rozmów sześć–siedem największych firm, które są w stanie wykonać ten kontrakt. Wiemy, że jest zainteresowanie, bo część rozmów prowadziliśmy wyprzedzająco – poinformował. Członek zarządu PLK Arnold Bresch dodał, że finansowanie dokończenia kontraktu nie będzie problemem, ponieważ pierwotna umowa PLK–Astaldi opiewała na zaledwie 70 procent kosztorysu. Bresch jest też spokojny o wykonanie prac do końca 2020 roku, czego wymaga z kolei mechanizm finansowania Connecting Europe.

Sto milionów wypłacone

Arnold Bresch podkreślał, że "udało się załagodzić próby protestów" ze strony podwykonawców Astaldi. Jak dodał, same te firmy spowodowały część problemów, zgadzając się na niezgłaszanie ich przez Astaldi. Dlatego, jak zapewnił, teraz PLK prowadzi akcję informowania podwykonawców o ich prawach. W mediacje zaangażowani byli przedstawiciele Prokuratorii Generalnej. – Nie mieliśmy formuły prawnej pozwalającej na wypłatę tego, co na zdrowy rozsądek powinniśmy zapłacić – przyznał Bresch. 

Zdaniem PLK problemy te udało się przezwyciężyć, a rozwiązania zaakceptowało również Centrum Unijnych Projektów Transportowych, odpowiedzialne za procedury dofinansowania unijnego. Jak informuje spółka, dokonano już pierwszych w tym roku wypłat dla podwykonawców Astaldi, a do końca grudnia PLK wypłaciła już 100 mln zł, w tym podwykonawcom z linii lubelskiej 89,2 mln zł. Roszczenia podwykonawców sięgają 140 milionów złotych.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony