Partnerzy serwisu:

Maroko. Kraj kolei kwitnącej

Michał Szymajda 23.01.2022 6,7k

arrow
arrow
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
fot. Michał Szymajda
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
Maroko. Kraj kolei kwitnącej
Maroko to jedyne afrykańskie państwo, które posiada kolej dużych prędkości z prawdziwego zdarzenia. To także państwo, które w ostatnich latach zainwestowało spore pieniądze w poprawę infrastruktury kolejowej niemal wszędzie tam, gdzie leżą eksploatowane tory. I zamierza ją rozwijać.
Marokańska kolej na pierwszych stronach portali i gazet o tematyce gospodarczej trafiła w listopadzie 2018 roku. Wówczas prezydent Francji Emmanuel Macron i król Maroka Muhammad VI wspólnie dokonali otwarcia szybkiej linii kolejowej z Tangeru do Kenitry. W budowę mocno zaangażowano kapitał francuski, 14 piętrowych składów zespolonych (ostatecznie dostarczono 12) również pochodziło z francuskich fabryk Alstomu. Pociągi nazwano Al Boraq – tak jak mitycznego rumaka, który miał przewieźć proroka Mahometa z Mekki do Jerozolimy podczas jednej nocy.

Olbrzymie pieniądze na szybką kolej


Szacuje się, że budowa pierwszego odcinka marokańskiej szybkiej linii, wraz z zakupem taboru do jej obsługi i budową nowych obiektów dworcowych wszędzie tam, gdzie zatrzymują się pociągi Al Boraq, kosztowała 2,5 miliarda dolarów. Została w 51% sfinansowana przez rząd francuski, rząd marokański oraz afrykańskie i bliskowschodnie banki. Nowe dworce powstały w Tangerze, Kenitrze, Rabacie i Casablance. Zwłaszcza ten ostatni obiekt, bardzo przestronny i z tarasami do odpoczynku na zewnątrz, w cieniu, wśród zieleni, robi bardzo pozytywne wrażenie. Dworce w Rabacie i Casablance są zarazem centrami przesiadkowymi z możliwością przesiadki na tramwaj (również nowoczesny i również zbudowany z udziałem francuskiego kapitału).

Szybkie pociągi kursują obecnie co dwie godziny między Casablanką a Tangerem. To znane z Francji składy zespolone Euroduplex, składające się z dwóch głowic napędowych i 10 wagonów, mogące zabrać na pokład 533 pasażerów.

Cała linia dużych prędkości, na której pociągi mogą rozpędzać się do 320 km/h (taka jest ich rozkładowa prędkość) liczy 186 kilometrów. Tory KDP, ja wspominaliśmy na początku, położono między nadmorskim Tangerem a Kenitrą. Szybkie pociągi korzystają jednak także ze 137-kilometrowej linii konwencjonalnej między Kenitrą a Casablanką, zelektryfikowanej napięciem 3 kV DC (takim jak w Polsce). Tu kursują z prędkością 160 km/h, choć – podobnie jak w Polsce – jest plan budowy dodatkowych podstacji trakcyjnych, które pozwoliłyby dwusystemowym Duplexom na kursowanie z prędkością 200 km/h lub nawet 220 km/h.

Bilety na przejazd całej trasy nie są bardzo drogie nawet w momencie wyboru pociągu tuż przed godziną odjazdu. W najgorszym wypadku zapłacimy za nie 213 dirhamów. To około 96 złotych. Co warto podkreślić, Koleje Marokańskie (ONCF) stosują sporo rabatów w momencie, gdy chcemy kupić bilety wcześniej, a strona internetowa przewoźnika jest bardzo przejrzysta i umożliwia szybki i intuicyjny zakup biletów. Jeśli zdecydujemy się na zakup na dworcu, spotkamy się z wyjątkową uprzejmością pracowników ONCF.

Będzie więcej torów w Maroku

Szybka kolej ma być w Maroku rozbudowywana. Twarzą inwestycji jest sam król Muhammad VI. Obecnie trwa wykup gruntu pod budowę dworca kolejowego w Agadirze – nowoczesnym mieście i turystycznym centrum Maroka. Do tego miasta kolej nigdy wcześniej nie docierała. Szybki pociąg ma dotrzeć do Agadiru około 2035 roku. Przy okazji zbudowane ma zostać centrum przesiadkowe w Chichaoua pomiędzy Marrakeszem a Agadirem. Tutaj będzie się można przesiąść z szybkiego pociągu na pociąg do malowniczej Essaouiry, gdzie w ciągu następnych 10 lat również mają się pojawić tory (również tu nie docierał dotąd pociąg). Do 2040 roku marokańska sieć, na której będą kursować TGV, ma liczyć 1100 kilometrów. Powstanie osobna linia dużych prędkości między Casablanką a Marrakeszem, planowane jest połączenie z Rabatu przez Meknes i Fez do Wadżdy.

Oprócz tego planowany jest szereg inwestycji mających na celu budowę linii konwencjonalnych, dla ruchu towarowego i pasażerskiego, z prędkością do 160 km/h (łączna długość wszystkich eksploatowanych linii to niewiele ponad 2250 kilometrów, z czego większość jest zelektryfikowana). Najdalej na południe wysuniętą „szyną” Maroka ma już nie być Marrakesz, lecz Kulmin, 150 kilometrów na południe od Agadiru. Stąd jest już rzut kamieniem na Saharę Zachodnią, której niezależności Maroko nie uznaje i gdzie od lat lokuje swoich osadników. Nie podlega dyskusji, że projekt rozbudowy kolei na południe kraju jest projektem politycznym, mającym poprawić warunki życia i zintegrować południe z ośrodkami władzy i biznesu w środkowym i północnym Maroku. Według informacji udostępnianej na stronie internetowej kolei marokańskich w 2040 roku liczba miast w kraju połączonych koleją wzrośnie z obecnych 23 do 43. 87% populacji ma mieszkać w pobliżu linii kolejowych.

Sukces kolei Al Boraq, pierwszego afrykańskiego projektu kolejowej hi-tech, przyćmiewa kolejową codzienność Maroka. Jednak to właśnie na liniach konwencjonalnych zaszły w ostatnich latach ogromne zmiany. Dzięki zakupowi w Alstomie 20 dwusystemowych elektrycznych lokomotyw Prima II stało się możliwe stworzenie nowej oferty pociągów pospiesznych pod nazwą „Atlas”. Lokomotywy ciągną wagony pasażerskie wyprodukowane w latach 80. i 70. we Francji. Pomimo modernizacji, które przechodziły, prezentują poziom niewiele lepszy niż ten znany z polskich pociągów TLK sprzed 10 lat. Szczególnie źle wyglądają w nich toalety. Gdy wybierzemy przedział drugiej klasy, mamy możliwość przejazdu w ośmioosobowym przedziale.

Atlas, czyli marokańskie TLK

Podróże pociągami Atlas są jednak stosunkowo tanie i, dzięki infrastrukturze znajdującej się w dobrym stanie, szybkie. Na większości linii, nie tylko magistralnych, jeździmy po Maroku z prędkościami od 120 km/h do 160 km/h. Atlasy łączą Marrakesz z Fezem przez Casablankę i Rabat, Marrakesz z Tangerem, Fez z Casablanką przez Rabat, Tanger z Fezem i Tanger z Wadżdą przez Fez. Część pociągów dojeżdża też do Nadoru nad Morzem Śródziemnym. Warty odnotowania jest fakt uruchamiania nocnego pociągu Atlas między Tangerem a Marrakeszem. Na dystansach do 100-150 kilometrów działa też kolej aglomeracyjna, przejazdy są realizowane piętrowymi składami, np. między Casablanką a Rabatem, między Fezem a Kenitrą czy między Tangerem a Rabatem, po linii konwencjonalnej. Na liniach bocznych, pełniących funkcję dowozową, jak na przykład z Al-Dżadidy do Casablanki, w większości również można zobaczyć elektryczne zespoły trakcyjne, kursujących po zadbanej infrastrukturze, pozwalającej na kursowanie z prędkością nawet 140 km/h.

Koleje marokańskie są też organizatorem transportu autobusowego, czasem na bardzo dalekie, kilkusetkilometrowe dystanse. Przewoźnik autobusowy Supratours, którego właścicielem jest ONCF, respektuje wszelkie kolejowe ulgi taryfowe, umożliwia też dogodne przesiadki przy stacjach kolejowych. Przejazdy są zintegrowane do tego stopnia, że często na wyświetlaczach na stacjach znajdziemy nie miejsce stacji końcowej pociągu, lecz autobusu, który odjeżdża po przyjeździe pociągu.

Artkuł pochodzi z miesięcznika "Rynek Kolejowy"
Zachęcamy do prenumeraty!
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony