Partnerzy serwisu:

Koleje Małopolskie: Koronawirus nie zaburzył naszej pracy

Roman Czubiński 25.06.2020 42

Koleje Małopolskie: Koronawirus nie zaburzył naszej pracy
fot. ms
Pasażerowie, mimo zaskoczenia wprowadzonymi w pociągach procedurami bezpieczeństwa, przyjmowali je ze zrozumieniem. Zastosowane zmiany techniczne, takie jak dozowniki z płynem antybakteryjnym czy elektroniczne gwizdki, ułatwiły bezpieczną pracę w warunkach pandemii – wynika z rozmów z pracownikami Kolei Małopolskich. Przewoźnik zastrzegł nieujawnianie ich tożsamości.
Od jak dawna i na jakim stanowisku pracują Państwo w Kolejach Małopolskich?

P1:
Jestem kierownikiem pociągu, pracuję w spółce od 2018 roku.

P2: Również ja pracuję jako kierownik pociągu pasażerskiego. Do KMŁ przyszłam w kwietniu roku 2016.

Jakie zmiany w Państwa pracy spowodowała pandemia?

P1:
Było ich dosyć sporo. Wszyscy musieliśmy zaadaptować się do nowej sytuacji. Na szczęście pracodawca szybko reagował na dynamicznie zmieniające się okoliczności w związku z kolejnymi rozporządzeniami, toteż przez cały okres trwania pandemii czułem się bezpiecznie w pracy. Wpłynęło na to chociażby wyposażenie nas w pakiety ochronne: maseczki, rękawiczki oraz osobiste pojemniki z płynem do dezynfekcji. Ponadto w każdym pojeździe kolejowym naszej spółki zostały zamontowane dozowniki z odkażającym płynem, dostępne dla każdego pasażera. Pojemniki są uzupełniane na bieżąco, a troska o bezpieczeństwo pracowników idzie w parze z troską o naszych pasażerów. Co więcej, składy Kolei Małopolskich przechodzą też regularnie dezynfekcję wnętrza ze szczególnym naciskiem na poręcze, uchwyty, siedzenia oraz automaty, a więc miejsca, z którymi nasi podróżni mają największą styczność. Dodatkowo na każdym postoju handlowym maszyniści otwierają automatycznie wszystkie drzwi w pojeździe, zatem nie trzeba już naciskać przycisków.

W związku z pandemią powstały też specjalne procedury, które ściśle definiują tok postępowania w przypadku, gdyby np. podróżny zdradzał objawy wirusa. Ciekawostką natomiast mogą być gwizdki elektroniczne, które dostaliśmy właściwie natychmiast po wprowadzeniu nakazu noszenia maseczek w przestrzeni publicznej. Dzięki temu rozwiązaniu charakterystyczny sygnał przed odjazdem pociągu może być dawany bez przeszkód. Tym samym gwizdek odstawiłem na razie na półkę.

P2: Dodajmy do tego brak kontroli biletów. Z drugiej strony, przez ograniczoną siatkę połączeń (odwołane pociągi i autobusy ZKA), podróż do pracy stała się trudniejsza. Niejednokrotnie jedynym wyjściem był dojazd własnym samochodem. Natomiast przygotowanie do pracy (oprócz pobierania pakietów ochronnych) się nie zmieniło.

A jaka była reakcja pasażerów na te zmiany?

P1:
Z punktu widzenia pasażerów najgorszymi zmianami było zawieszenie części kursów. Warto jednak zwrócić uwagę, że w porównaniu do innych firm transportowych u nas te cięcia były symboliczne i nikt nie stracił możliwości dojazdu do pracy. By wyjść naprzeciw potrzebom pasażerów, wprowadziliśmy możliwość zwrotu biletów okresowych w każdym momencie ich obowiązywania. Ci, którzy nie mogli zostać w domu, mieli do dyspozycji odpowiednio długie składy, tak aby ilość podróżujących nie przekraczała nałożonych limitów. Drużyny konduktorskie regularnie przekazywały dyspozyturze raporty na temat frekwencji, przez co tabor mógł być wykorzystywany stosownie do potrzeb.

P2: Po początkowym zdziwieniu i niejednokrotnie głupich docinkach na temat strefy wydzielonej podróżni reagowali raczej pozytywnie i często dziękowali za podróż, mówiąc, że czują się bezpiecznie. Zainstalowane w toaletach żele dezynfekcyjne cieszyły się dużym zainteresowaniem. Zdarzały się oczywiście sytuacje, gdy pociąg cieszył się dużą frekwencją, a podróżni głośno domagali się interwencji, ale były to na szczęście jednostkowe przypadki.

Co było największym wyzwaniem związanym z pandemią?

P2:
Zachowanie bezpieczeństwa w pociągu (z racji zakazu wychodzenia na kontrolę i monitorowania stanu zapełnienia i samopoczucia podróżnych).

Czy mają Państwo jakieś szczególne wspomnienia związane z tym okresem?

P2:
Konfrontacja z podróżnym, który próbował przekonać mnie do wezwania policji, abym usunęła nadwyżkę podróżnych, mimo że jej nie było (w tym czasie obowiązywały limity osób w pojazdach). Po mojej interwencji i interwencji podróżnych, którzy stanęli w mojej obronie, pan zaniechał prób zatrzymania pociągu i schował się w toalecie w obawie przed przymusowym wcześniejszym zakończeniem podróży.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Koronawirus a transport