Partnerzy serwisu:

Furgalski: Brak dowodów na skuteczność zamykania linii

Łukasz Malinowski 21.09.2016 141

Furgalski: Brak dowodów na skuteczność zamykania linii
Fot. PKP Cargo
Proponowane przez PKP PLK całkowite zamykanie linii na czas prowadzenia remontów budzi kontrowersje. Czy przy braku prac w systemie 24/7 takie rozwiązanie ma rzeczywiście sens?
Pomysł zamykania linii kolejowych i całkowitego wyłączania ruchu na szlaku na czas prowadzenia prac modernizacyjnych czy remontowych nie jest nowy. Zyskał on jednak na aktualności dopiero w ostatnich latach. Realizowany przez PKP PLK program inwestycyjny jest poważnie opóźniony, a przesunięcie środków z drugiej już perspektywy finansowej UE na kolejne lata nie będzie możliwe. To zachęca do szukania i wprowadzania w życie każdego rozwiązania, które może przyczynić się do zyskania kilku tygodni czy miesięcy.

– Dotychczasowe najbardziej dotkliwe zamknięcie na linii E75 podyktowane było krytycznym opóźnieniem i walką o uratowanie funduszy europejskich. Póki co, nie ma twardych dowodów na to, że prace przy pełnym zamknięciu szlaku potrwałyby znacznie krócej, dlatego że nikt nie wymaga takiego tempa i nie przewiduje większej zapłaty wykonawcom za prace, które trwałyby niemal w systemie ciągłym – podkreśla Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Ostatnio w porozumieniu z samorządami zdecydowano się jednak na modernizację linii z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego w wariancie zakładającym zawieszenie ruchu pociągu na rok. W kolejce czekają jeszcze połączenia Lublina ze stolicą oraz Poznania z Warszawą i Szczecinem.

Przewoźnicy towarowi zwracają uwagę na to, że o ile pasażerowie pomimo ogromnych trudności mogę mieć jeszcze alternatywę, o tyle zamknięcie niektórych linii kolejowych dedykowanych do przewozów towarowych może doprowadzić nawet do zagrożenie sprawnego funkcjonowania kopalni i elektrowni. Odzyskania utraconych klientów i ładunków może być zaś wyjątkowo trudne. W niedawnej rozmowie z Rynkiem Kolejowym prezes PKP Cargo podkreślał, że skoro prace nie są prowadzone przez całą dobę to wykonawcy powinni zapewniać chociaż przepustowość w nocy, gdy na placu budowy i tak nic się nie dzieje.

– Pełne zamknięcie byłoby jak najbardziej wskazane pod warunkiem właściwego przygotowania trasy zastępczej. Właściwego, rozumiem tutaj nie tylko warunki związane z prędkością czy naciskiem na oś, ale także długością trasy, zdarzały się bowiem przypadki, gdy przewoźnicy musieli nadrobić kilkaset kilometrów, co kosztuje ze względu na wyższe koszty pracy i zaangażowanie taboru. Jeżeli trasy objazdowe miałyby być w ten sposób projektowane, trudno się dziwić protestom firm, które znowu pogarszają swoją konkurencyjność względem przewozów drogowych – dodaje Furgalski.

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach temat ten nie przestanie zaprzątać głowy zarówno zarządcy infrastruktury jak i PKP Cargo czy innym operatorom towarowym. Być może jedynym rozwiązaniem będzie interwencja PKP SA, które chyba jako jedyne ma możliwość wpłynięcia na wypracowanie kompromisowego rozwiązania.
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony