Partnerzy serwisu:

Czy dworce PKP SA są przyjazne osobom z niepełnosprawnościami?

Martyn Janduła 23.12.2016 14

Czy dworce PKP SA są przyjazne osobom z niepełnosprawnościami?
fot. MJ
Z takim pytaniem udaliśmy się do prezesa Integracji – Piotra Pawłowskiego, który sam od wielu lat jeździ na wózku. Jak mówi, z dostępnością bywa różnie, a podstawowym problemem jest fakt, że architekci różnie dostępność postrzegają. Czym zatem jest owa dostępność obiektów i jak wygląda współpraca fundacji Integracja z PKP SA opowiada nam jej prezes.
Martyn Janduła, Rynek-kolejowy.pl: W związku z ostatnią perspektywą unijną PKP SA wyremontowały pokaźną liczbę dworców. Jak wygląda współpraca Integracji z kolejarzami?

Piotr Pawłowski, prezes fundacji Integracja: W ostatnim czasie w Polsce było modernizowanych ponad 100 dworców. To jest ogromna skala. Uczestniczyliśmy przy realizacjach ponad 20 obiektów. Podpowiadaliśmy gospodarzom, czym jest dostępność.

Co należy rozumieć pod tym pojęciem?

Dzisiaj widać już ogromną wolę związaną z budowaniem czy też tworzeniem przestrzeni dostępnej nie tylko dla osób z niepełnosprawnością, ale też dla np. rodziców z małymi dziećmi czy osób starszych. To jest bardzo pozytywny znak. Ale jest też w tym wszystkim druga strona medalu. Jeśli mówimy o dostępności, to nie do końca wiemy, na czym ona polega.

Gdy spotykamy się z osobami odpowiedzialnymi za przebudowę lub remont dworca, zdarza się, że rozumieją, co to znaczy dostosowanie przestrzeni dla osoby poruszającej się na wózku. Integracja od lat mówi, żeby w takich sytuacjach nie było schodów, a zamiast nich podjazd lub winda.
Jednak nie do końca rozumiana jest dostępność dla innych grup czy innych niepełnosprawności. Mam tutaj na myśli osoby słabowidzące albo niewidome. Często też dostępność odnosimy tylko do budynku, a zapominamy o zabudowie wewnętrznej, jak np. wysokość lad kasowych.

Częstym problemem niewątpliwie jest też brak standaryzacji w oznaczaniu przestrzeni dla osób z niepełnosprawnością. Klasycznym przykładem są prowadnice dla osób niewidomych – na stacjach kolejowych – jedne są za linią bezpieczeństwa, a niektóre przed. Skąd się to bierze?

Te standardy faktycznie nie do końca zostały wytyczone, ponieważ nie ma ich w zapisach prawa. Dzisiaj wszyscy posiłkują się rozwiązaniami z Metra Warszawskiego, bo są dobre. Dzięki temu doskonale wiemy, jak dla osób niewidomych przygotować – bo to się sprawdziło w praktyce – perony i zabudowę infrastruktury. Te standardy próbujemy przekładać na różne inwestycje kolejowe. Jednak w przypadku, kiedy mamy różnych doradców, to doprowadzają oni do sytuacji paradoksalnej, tak jak w Warszawie, że mamy wyremontowane trzy dworce, a w nich trzy różne koncepcje pod kątem dostępności dla osób niewidomych. Jest to absurdalne, a dla tej grupy społecznej fatalne rozwiązanie, bo wtedy taka osoba nie jest w stanie się zorientować, czy jest na krawędzi peronu, czy też jaka jest odległość do jego końca.

Łatwo się współpracuje z PKP?

Tam, gdzie jesteśmy zapraszani do współpracy, widoczna jest wola i chęć współpracy. Myślę, że w wielu przypadkach brakuje jednak pewnego rodzaju późniejszej końcowej oceny i zastosowania wszystkich naszych propozycji.

Jesteśmy świadomi tego, że architekci nie do końca wiedzą, co to jest dostępność dla osób z niepełnosprawnością, a z kolei zamawiający - nie do końca wiedzą, czego wymagać od architektów. Tak jak w przypadku Dworca Zachodniego, gdzie wprowadzono różne rozwiązania, które nie do końca służą osobom niewidomym, bo np. ścieżki dotykowe prowadzą chociażby przez linię ławek czy krzeseł, na których siedzą pasażerowie oczekujący na pociąg.

Dlatego tak bardzo potrzebny jest tutaj element ekspercki albo organizacja społeczna, która pomoże się odpowiednio przygotować i nie popełniać błędów. Doradcą nie może być także jakakolwiek osoba niepełnosprawna. Niejednokrotnie byłem świadkiem różnych inwestycji, gdzie przychodzą trzy różne osoby niewidome i każda z nich ma inną koncepcję na dostępność.
Wydaje mi się, że pewnym zagrożeniem dostępności jest też to, że różne miasta w naszym kraju tworzą pewnego rodzaju wytyczne i standardy dostępności na własne potrzeby, które bardzo często się od siebie różnią. A to nie służy unifikacji działań, jeżeli chodzi o uniwersalne projektowanie.

Jakie można wymienić największe problemy na dworcach dla osób z niepełnosprawnością w Polsce?


Pamiętajmy, że dworzec jest elementem większej całości, jakim jest podróżowanie. Jeśli mamy na myśli dworzec, to z jednej strony pojawiającym się problemem jest przygotowany i dostępny, to niedostępne jest otoczenie. Brakuje rozwiązań i dogadania się PKP z właścicielem terenu dookoła, żeby ten dworzec mógł być w pełni dostosowany i można było do niego dojechać.

Kolejną istotną rzeczą jest dostosowanie dworca dla osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Na przykład dla osób głuchych pojawiają się teraz różne urządzenia mobilne.

Zatem to jest bardzo istotne, jak zapewnić podróż pasażerom z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Osoby siedzące na wózkach mają ten problem, że zabudowa wewnętrzna dworca, czyli tam gdzie pojawiają się różne meble i stanowiska, nie jest dostosowana. To jest pewnego rodzaju ciąg pewnych zdarzeń, które nakładają się na dostępność. Architekt z reguły nie wie na czym ona polega, bo jej nie doświadczył.

Czy w ostatnim czasie dużo uwag zgłaszali Państwo zarządcom infrastruktury kolejowej? Jak jest z ich rozpatrywaniem?

Zgłaszaliśmy ostatnio uwagi do jednego z dworców w Warszawie. Pamiętajmy, że dostępność to jest proces. W momencie, kiedy ktoś nas zaprasza i mówi, żeby sprawdzić czy dany dworzec jest dostosowany, to jest już za późno, żeby cokolwiek zmienić. Jeśli jesteśmy zapraszani na etapie planów, towarzyszymy inwestorowi przy dostosowaniu, budowie czy rozbudowie takiego obiektu, to możliwość popełnienia błędów jest dużo mniejsza. I to jest szalenie istotne. Jeżeli jest ktoś, kto zamawia daną inwestycję, jest dany wykonawca, to powinien być ktoś, kto spogląda na jego ręce. W ostatnim czasie byliśmy zaproszeni na jeden obiekt kolejowy i osoba niedowidząca spadła ze schodów. Z prostego powodu, bo nie zostały oznakowane krawędzie schodów. Przestrzeń na dworcu była doświetlona przez światło słoneczne i osoba ta nie zauważyła, że kończy się powierzchnia, po której można się przemieszczać swobodnie, a zaczynają się schody. Wtedy zostaliśmy zaproszeni do tego, żeby ratować ten obiekt.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony