Partnerzy serwisu:

Czekali półtorej godziny na przesiadkę dla dwóch osób

Jakub Madrjas 26.01.2017 250

Czekali półtorej godziny na przesiadkę dla dwóch osób
Fot. Łukasz Piotrowski, SM42.pl
W połowie stycznia w Poznaniu pasażerowie TLK Stoczniowiec zmuszeni byli czekać aż półtorej godziny na opóźniony pociąg z Berlina. Dla dwóch osób była to bowiem jedyna możliwa przesiadka. Przepisy nie regulują, jak długo przewoźnik powinien wstrzymywać pociąg, by zapewnić skomunikowanie.
Czytelnik „Rynku Kolejowego” napisał do nas, informując o nietypowej sytuacji, która wywołała niedawno zdenerwowanie pasażerów. Otóż TLK Stoczniowiec do Gdyni czekał półtorej godziny na stacji Poznań Główny na ostatni pociąg Berlin – Warszawa. Problem w tym, że przesiadły się tylko dwie osoby, tymczasem według relacji ok. 200 osób musiało przez to czekać na stacji w Poznaniu. Niestety, nie podano od razu informacji skali opóźnienia, więc podróżni nie mogli wybrać połączeń alternatywnych, choćby przesiadki na pociąg PR do Gniezna.

Do opisywanej przez Czytelnika sytuacji doszło w niedzielę, 15 stycznia w Poznaniu. Jak potwierdza PKP Intercity, skład EC 47 relacji Berlin – Warszawa z powodu awarii lokomotywy kursował z opóźnieniem. Pociągiem podróżowała dwójka pasażerów, którzy planowali w Poznaniu przesiadkę do składu TLK Stoczniowiec, tak by dotrzeć do stacji docelowej w Gdyni. – Wspomniany skład TLK był ostatnim, który odjeżdżał z Poznania w kierunku Gdyni (kolejny odchodził ze stacji o godz. 3:00). Z tego względu podjęto decyzję o skomunikowaniu i oczekiwaniu 88 min na dwójkę pasażerów międzynarodowego składu, tak by umożliwić im dojazd do domu – mówi rzecznik PKP IC Cezary Nowak.

Czy dla zaledwie dwóch osób PKP Intercity nie mogło zamówić alternatywnego transportu? – Zdarzają się wyjątkowe sytuacje, w których dla pasażerów organizowany jest transport zastępczy w postaci m.in. przejazdu taksówką. Decyzje o wprowadzeniu takiego rozwiązania rozpatrywane są za każdym razem indywidualnie – mówi Nowak. – Przypominamy, że każdy podróżny ma prawo do złożenia reklamacji, a przy opóźnieniu, także uzyskania zwrotu 25% (opóźnienie powyżej 60 min) lub 50% (opóźnienie powyżej 120 min) ceny biletu. Można to zrobić poprzez stronę internetową lub w formie pisemnej w kasie – dodaje.

Skomunikowania bez regulacji prawnych

O ocenę tego zdarzenia poprosiliśmy Urząd Transportu Kolejowego. – Zasady skomunikowań nie są uregulowane w powszechnie obowiązujących przepisach – mówi Maciej Bębenek z UTK. Zapewnienie skomunikowania zależy zatem od poszczególnych przewoźników, którzy w większości mają swoje wewnętrzne regulacje. – Dyspozytor powinien zawsze brać pod uwagę interes wszystkich podróżnych. W opisywanym przypadku alternatywnie przewoźnik mógł na przykład dla podróżnych z opóźnionego pociągu z Berlina zorganizować transport zastępczy w kierunku Trójmiasta. Jednak o przyczynę podjęcia takiej a nie innej decyzji należy pytać przewoźnika – stwierdza przedstawiciel regulatora.

Jak wyjaśnia Bębenek, zgodnie z obowiązującymi przepisami wspólnotowymi przewoźnik powinien niezwłocznie powiadomić podróżnych o spodziewanym czasie odjazdu (opóźnienia) pociągu po powzięciu takich informacji. Do tego pasażerom, których dotknęło opóźnienie powyżej 60 min, przysługiwały posiłki i napoje, odpowiednie do czasu oczekiwania, jeżeli były dostępne w pociągu/na stacji lub mogły zostać w rozsądnym czasie dostarczone. Pasażerowie, których dotknęło opóźnienie, mogą wystąpić do przewoźnika z wnioskiem o rekompensatę 50% ceny biletu, co nie wyłącza dochodzenia roszczeń z tytułu naprawy szkody a pasażerowie, którzy zrezygnowali z podróży ze względu na duże opóźnienie, mieli prawo otrzymania pełnego zwrotu należności za odpowiednio poświadczony bilet (bez odstępnego), jak również mogli bezpłatnie wrócić do miejsca wyjazdu, jeżeli podróż okazała się bezcelowa w kontekście pierwotnego planu.

– Awaria taboru jest przyczyną obciążającą przewoźnika, wobec czego ten będzie zobowiązany również do naprawy szkód materialnych, jakie ponieśli podróżni ze względu na opóźnienie, jeżeli szkody te odpowiednio udokumentowali i wystąpili na drogę reklamacji – podsumowuje Bębenek.

Czy zawsze warto?

Jak mówi Jakub Majewski, prezes fundacji ProKolej i były wiceprezes Urzędu Transportu Kolejowego, kwestia skomunikowań rzeczywiście nie jest jednoznacznie uregulowana. To generuje dodatkowe problemy w sytuacjach kryzysowych – mówi Majewski. – To dobrze, że PKP Intercity zauważyło problem pasażerów podróżujących do Gdańska. Ale wybrało nieefektywne rozwiązanie – uważa ekspert. Jego zdaniem, strata wizerunkowa oraz finansowa – wynikająca ze zwrotu połowy ceny biletów – będzie znacznie większa niż koszt organizacji alternatywnego transportu, albo noclegu przy dworcu w Poznaniu.


Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony