Partnerzy serwisu:

Casco szynowe najważniejszym ubezpieczeniem przewoźnika?

informacja prasowa EIB SA 29.06.2021 508

arrow
arrow
Casco szynowe najważniejszym ubezpieczeniem przewoźnika?
fot. EIB SA
Casco szynowe najważniejszym ubezpieczeniem przewoźnika?
Casco szynowe najważniejszym ubezpieczeniem przewoźnika?
Odszkodowanie z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych tylko w nielicznych przypadkach pozwala na naprawę szkód z wypadków na styku infrastruktury kolejowej i drogowej. Naprawa Pendolino pochłonęła 8,5 mln EUR netto, a maksymalna wypłata z polisy OC ppm to 1,05 mln EUR. Co roku na przejazdach dochodzi do ok. 200 wypadków i nawet w zeszłym roku, gdy ruch był znacznie mniejszy z powodu pandemii, doszło do 176 tego typu zdarzeń. Dobrze dobrane casco szynowe pozwala pokryć wszystkie koszty napraw taboru, a ceny polis liczone są zazwyczaj w promilach wartości sumy ubezpieczenia.
Przykład naprawy członu sterującego ED250 (Pendolino) pokazuje, z jakim wydatkami muszą liczyć się przewoźnicy kolejowi, gdy dojdzie do wypadku na przejeździe kolejowym i dlaczego warto posiadać odpowiednie ubezpieczenie taboru. Uszkodzony w kwietniu 2017 r. skład wróci na tory dopiero w przyszłym miesiącu – cały proces naprawy trwał więc ponad 4 lata! Co więcej, do zakładu naprawczego we Włoszech trafił dopiero ponad 2 lata po wypadku. Dlaczego? Jak zazwyczaj, przyczyną były pieniądze. Całkowity koszt naprawy wyniósł ponad 8,5 mln EUR netto. Ponieważ sprawcą kolizji był kierowca ciężarówki, która wjechała na przejazd, to on powinien je pokryć. Jednak ubezpieczenie OC komunikacyjne mogło zapewnić tylko niecałą 1/8 tej kwoty… Resztę PKP Intercity musiało wyłożyć samodzielnie.

– Ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przewiduje sumę gwarancyjną dla szkód majątkowych w wysokości 1,05 mln EUR. Teoretycznie to dużo, ale w przypadku zdarzeń na styku infrastruktury kolejowej i drogowej, czyli wypadków na przejazdach, jest to, jak widać, „tylko” milion euro. Oczywiście przywołane zdarzenie jest przykładem skrajnym, ponieważ dotyczy jednego z najnowocześniejszych składów w polskim taborze. Jednak nawet w momencie uszkodzenia lokomotyw czy wagonów starszego typu, ta kwota rzadko kiedy będzie wystarczająca. Trzeba też pamiętać, że tabor polskich przewoźników jest cały czas modernizowany, więc koszty likwidacji szkód z roku na rok rosną, sięgając już milionów złotych – zauważa Patryk Piątkowski, broker, specjalista ds. likwidacji szkód w EIB SA.

Miliardy na modernizację kolei
Wartość taboru pozostającego w dyspozycji polskich przewoźników z roku na rok rośnie. Świadczą o tym m.in. analizy UTK. Urząd Transportu Kolejowego zakłada, że w ciągu najbliższych lat (plan na lata 2017-2023) wartość inwestycji w modernizację samego transportu towarowego, które przewiduje 8 największych przewoźników, wyniesie 1,6 mld zł na lokomotywy i 1,4 mld zł na wagony[1]. Do tego dochodzą modernizacje taboru pasażerskiego, na które przeznaczane są jeszcze większe nakłady. Przykładowo, PKP Intercity w zeszłym roku zakończyło dwa kontrakty modernizacyjne o łącznej wartości miliarda zł, których efektem jest wprowadzenie na tory 30 lokomotyw elektrycznych serii EU160 Griffin oraz modernizacja 125 wagonów. Co więcej, spółka podpisała w styczniu umowę z Ministerstwem Infrastruktury na realizację przewozów kolejowych w kraju i za granicą o łącznej wartości 21 mld zł, z czego aż 19 mld zostanie przeznaczonych na inwestycje taborowe.

Największe ryzyko kolejowe: kolizje na przejazdach!
Kolizje i wypadki na przejazdach są od lat zmorą przewoźników kolejowych. Co roku dochodzi do ok. 200 takich zdarzeń i choć w zeszłym roku było ich „jedynie” 176, to trzeba pamiętać, że zazwyczaj stanowią największy odsetek wszystkich wypadków kolejowych. Ponad połowa zdarzeń odnotowanych przez UTK miała miejsce na styku systemu kolejowego i drogowego. Łącznie w tej grupie odnotowano 332 wypadki, co stanowi 78,1% wszystkich wypadków na liniach kolejowych. Trzeba też zauważyć, że tylko w nieco ponad 20% przypadków wina leży po stronie systemu kolejowego lub przewoźników kolejowych.

– Choć za naprawę szkód winien zapłacić sprawca, którym w znacznej większości wypadków na przejazdach jest kierowca pojazdu drogowego, a rzadko maszynista pociągu, to jak wspominałem, polisy OC posiadaczy pojazdów mechanicznych mają określony kwotowo limit. Przewoźnicy kolejowi zdają sobie z tego na szczęście sprawę i zazwyczaj zawierają umowy casco szynowego, które pozwala nie tylko na pokrycie odpowiednich kosztów napraw, ale co równie ważne, na sprawne podjęcie tych prac. Mając własne ubezpieczenie casco, nie trzeba czekać na ustalenie winy sprawcy, wynik ewentualnych sporów sądowych i na wypłatę z polisy sprawcy, tylko można od razu zlecić likwidację szkód. Dopiero później ubezpieczyciel przewoźnika kolejowego może wystąpić z tzw. roszczeniem regresowym do sprawcy (o ile ten został ustalony). Kolejną kwestią jest sytuacja, gdy naprawa przekracza wysokość sumy gwarancyjnej z polisy sprawcy i musi on tę nadwyżkę pokryć z własnej kieszeni. W przypadku osób prywatnych to praktycznie niewykonalne. Jednak, gdy przewoźnik posiada casco szynowe, nie musi się martwić o wypłatę środków, ponieważ w głównej mierze gwarantuje je posiadana polisa – dodaje Patryk Piątkowski z EIB.

Jakie są zalety casco szynowego?
Ubezpieczenie to zapewnia szeroki zakres kosztów, które mogą być pokryte na mocy umowy z ubezpieczycielem. Przede wszystkim przewoźnik może mieć zapewnione pokrycie wydatków związanych z wszelkimi naprawami, nie tylko wynikającymi z wypadków czy incydentów na przejazdach kolejowych. Z polisy można pokryć też m.in. koszty usunięcia szkód wynikające z kolizji z innymi pojazdami szynowymi lub gdy wina leży po stronie ubezpieczonego przewoźnika kolejowego. Podobnie wygląda sprawa ze zdarzeniami, za które nie można ustalić odpowiedzialnego za szkodę lub gdy mamy do czynienia z dewastacją taboru przez nieznane osoby trzecie.

– Zawierając umowę ubezpieczenia, należy dokładnie sprawdzać jej zapisy, zwłaszcza pod kątem ostatnich z wymienionych zdarzeń. Usunięcie graffiti ze składu kolejowego jest niezwykle kosztowne. Warto również rozszerzyć polisę o dodatkowy zakres. Zazwyczaj doradzam uzupełnienie programu ochrony o koszty transportu pojazdów do zakładu naprawczego, organizacji transportu zastępczego czy pokrycia kosztów drużyn manewrowych. Wszystkie te wydatki można uwzględnić w umowie ubezpieczenia. Owszem, każde rozszerzenie ochrony wiąże się z dodatkową opłatą, ale cena polisy casco szynowego zawsze będzie wielokrotnie mniejszym wydatkiem od likwidacji szkód z własnej kieszeni. Obecnie ceny polis kształtują się na poziomie promili wartości sumy ubezpieczenia, która odpowiada zadeklarowanej przez przewoźnika wartości taboru. Co więcej, ostateczną wysokość składki można negocjować – wskazuje Patryk Piątkowski z EIB.

[1] Źródło: https://dane.utk.gov.pl/sts/analizy-i-opracowania/16988,Tabor-kolejowy-przewoznikow-towarowych-stan-obecny-i-plany-do-2023-r.html
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony