 |




ZWIĄZEK
PRACODAWCÓW
Railway Business Forum

ZESPÓŁ DORADCÓW GOSPODARCZYCH
|
Rynek
Kolejowy > Spis wiadomości
>
WIADOMOŚCI
 |
Kolej zlikwiduje nierentowne pociągi?
dodano: 26-08-2005
PKP chce od samorządów dodatkowych pieniędzy na połączenia regionalne. Jeżeli ich nie dostanie, może zlikwidować część pociągów. Lokalne władze: na więcej pieniędzy na kolej nie ma szans.
Na stronach internetowych spółki PKP Przewozy Regionalne (prowadzi m.in. pociągi osobowe i pospieszne) pojawiła się lista pociągów o najniższej frekwencji. Zarówno samorządowcy, jak i kolejarskie związki twierdzą, że to może być pierwszy krok do odwołania wielu połączeń.
- Podejrzewam, że to straszak wobec władz samorządowych. PKP chce pokazać, że jak nie dostanie więcej pieniędzy, to może zlikwidować połączenia, które na siebie nie zarabiają. My jednak na to nie pozwolimy - mówi Jerzy Kędzierski, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP.
Sama spółka zaprzecza, jakoby miała w ten sposób naciskać na dopłaty. - To nie jest żadna czarna lista pociągów. Chcemy tylko poinformować pasażerów, w których pociągach jeździ najmniej osób. Dlatego umieściliśmy wykaz na naszej stronie - wyjaśnia Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne.
Szefostwo kolei tłumaczy, że dotacje przekazywane przez samorządy nie pokrywają kosztów uruchamiania pociągów. W województwie dolnośląskim w tym roku przekazano spółce PKP PR 35 mln zł. Kolejarze twierdzą, że aby utrzymać dotychczasowy stan połączeń, potrzeba jeszcze raz tyle pieniędzy.
- To normalne, że realizowane będą te połączenia, za które otrzymamy zapłatę - przyznaje Marek Pawicki, dyrektor Dolnośląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. - Dlatego już przekazaliśmy informację marszałkowi, które pociągi są najdroższe w utrzymaniu. Nie mogę wykluczyć, że od 1 października będą ograniczenia.
Jednocześnie PKP PR negocjuje zwiększenie dofinansowania od samorządów. - Być może pieniędzy na połączenia regionalne będzie więcej. To sami marszałkowie decydują, które pociągi uruchomić, a z których zrezygnować, bo od nich zależy polityka transportowa województwa. My tylko dostarczamy usługi przewozowe - wyjaśnia Łukasz Kurpiewski z PKP Przewozy Regionalne. - Zaraz po wakacjach będziemy negocjować umowy o zamówieniu pociągów na przyszły rok, wtedy województwa zadeklarują, ile pieniędzy trafi do spółki.
Zastępca marszałka dolnośląskiego Szymon Pacyniak nie będzie protestował przeciwko likwidacji połączeń, które "wożą powietrze".- Ale nie zgodzę się na utrzymanie składu, który wozi tylko kilku kolejarzy do pracy, a o to są największe boje - mówi.
Na likwidację jakichkolwiek składów nie chce się zgodzić z kolei marszałek kujawsko-pomorski. Również tutaj oczekiwania kolejarzy są dwa razy większe niż kwota, jaką oferują samorządy. - Od marca próbujemy się dowiedzieć, dlaczego koszty działania PKP w województwie w ciągu ostatniego roku wzrosły o 42 proc. - mówi marszałek Waldemar Achramowicz. - Mamy coraz więcej autobusów szynowych, część połączeń już zlikwidowano, a koszty rosną. W nieskończoność nie będziemy dopłacać, bo nie jesteśmy instytucją charytatywną.
O tym, że z koleją nie ma żartów, przekonało się już województwo podlaskie. W lipcu firma przedstawiła spis 28 nierentownych pociągów. Dostała od samorządu 9 mln, ale domagała się jeszcze 6 mln. Na dodatkowe pieniądze nie było jednak szans. - Ostatecznie zgodziliśmy się na wycięcie 11 połączeń - informuje Jarosław Idźkowski, dyrektor departamentu infrastruktury urzędu marszałkowskiego. - Mamy świadomość, że nie powinno się utrzymywać pociągów, którymi nikt nie jeździ, ale trzeba też pamiętać o ważnym interesie społecznym.
(źródło: Gazeta Wyborcza, za Ministerstwem Infrastruktury, 25 sierpnia 2005)
|
 |
|
|
 |