Kategoria:
II linia metra
Data dodania: 2012-02-11 13:55:17
(źródło: Witold Urbanowicz)
Hołd w metrze? Nehrebecka: PAST-a nikogo nie obraża
Czy stacja metra to dobre miejsce na uczczenie powstańców? – Oczywiście, że warszawiacy będą skracać tę nazwę, ale ona naprawdę nikogo nie obraża. Zajmijmy się ważniejszymi sprawami – przekonuje radna Anna Nehrebecka, przewodnicząca komisji nazewnictwa.
Fot. Rynek Kolejowy
Nie milkną kontrowersje związane z propozycją zmiany nazwy przyszłej stacji przesiadkowej dla I i II linii metra ze Świętokrzyskiej na Świętokrzyską PAST-ę. Wniosek taki poparła właśnie komisja nazewnictwa w Radzie Miasta. O opinię postanowiliśmy zapytać Annę Nehrebecką, przewodniczącą tej komisji.
Skąd pomysł zmiany nazwy stacji metra Świętokrzyska?
Propozycja, przegłosowana przez większość członków komisji, trafi – jako projekt uchwały – na sesję Rady Warszawy, podczas której zapadnie definitywna decyzja w tej sprawie. Wniosek o takie upamiętnienie złożyli kombatanci z Batalionu Kilińskiego, którzy byli uczestnikami jednych z najkrwawszych walk w czasie powstania, właśnie w budynku PAST, czyli Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. To miejsce i ten budynek, który już nie jest własnością bardzo znanej przed wojną spółki PAST, jest pomnikiem tych krwawych i tragicznych starć podczas wojny. Złożenie takiego hołdu i przychylenie się do wniosku ludzi, którzy walczyli o to, byśmy dzisiaj mogli mówić, co nam przyjdzie do głowy, nie jest rzeczą naganną i nie obraża nikogo.
Czy nazwa będzie zapisywana z kotwicą – znakiem Polski Walczącej?
Rzeczywiście, był rzucony taki pomysł. Nie sądzę jednak, żeby przeszła ta propozycja. Jak widać na starych rycinach i fotografiach, prawidłowy zapis to PAST-a. Bez kotwicy.
Czy stacja metra to odpowiednie miejsce na upamiętnienie powstańczych walk? Czy też – jak przekonują niektórzy – lepiej poświęcić tym wydarzeniom pomnik albo tablicę pamiątkową?
Wydaje mi się, że zmiana nazwy stacji metra jest najprostszą forma upamiętnienia. Zresztą, jeśli był konkretny wniosek o takie właśnie upamiętnienie, to wydaje mi się on dosyć skromny. Kombatanci nie prosili o pomniki, skwery, ulice, monumenty. Pomników mamy naprawdę dużo, jak jeden z naszych wieszczów mówił „bo my lubim pomniki”. Zostawmy już pomniki, choć pewnie nie raz będą jeszcze powstawać.
Skąd w takim razie taki duży opór, zwłaszcza wśród osób młodych, przeciwko propozycji? I liczne żarty z pastą w roli głównej?
Każdy ma prawo dyskutować i wypowiadać swoje zdanie. Myślę, że młodzi w ogóle nie wiedzą o co chodzi. Nasze poczucie humoru będzie świadczyć o nas. Chcemy się śmiać i powinniśmy się śmiać, tylko może dobrze wpierw wiedzieć dlaczego się śmiejemy i śmiać się z rzeczy śmiesznych, dowcipnych, wesołych. Nie warto za wszelką cenę szukać rzeczy do ośmieszania.
Po raz pierwszy wniosek głosowany był w październiku. Ta nazwa od początku, wbrew naszej woli, była ośmieszana. Pojawiały się opinie, że radni przegłosowali jakąś „pastę do butów”. Myślę, że gdyby na początku było powiedziane jasno o co chodzi, to by nie było takiego szumu. W tej chwili zrobiło się głośno, bo prawdopodobnie jest mało tematów.
Nie obawia się Pani, że nazwa będzie niefunkcjonalna w użyciu i warszawiacy będą ją skracać?
Na pewno nie będą używać pełnej nazwy. Rzadko kiedy używa się pełną nazwę. Nigdy nie mówimy przecież most Grota-Roweckiego, tylko „jedziemy przez Grota”. I też można żartować: jaka grota, dlaczego grota? Tylko po co?
Pojawiają się głosy, że zmienianie nazw przy dużym oporze mieszkańców – tak jak to było z Rondem Babka – doprowadza do ośmieszenia idei, stojącej za taką formą upamiętniania. Czy ta nazwa nie stanie się karykaturą?
Rondo Babka jest nazwą, która była obecna przez wiele lat i prawdopodobnie będzie jeszcze długo funkcjonować wśród wielu mieszkańców. Życie toczy się dalej, historia miasta płynie do przodu. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni. Jednak niekoniecznie musimy być wszyscy przeciwko sobie. Jeżeli jest coś, co nie obraża nikogo, nie przynosi ujmy, to jakie tutaj jest nieliczenie się z głosem mieszkańców? Równie dobrze można powiedzieć, że jest grupa, która chce, żeby tak właśnie nazywała się stacja. I teraz mamy jednych postawić naprzeciw drugich, niech się biją, tłuką? Może nie musimy walczyć, tylko zastanowić się, co jest ważne i co ma sens.
Pani zdaniem protestują nie-warszawiacy i osoby niezwiązane z miastem czy też wręcz przeciwnie – zainteresowanie nazewnictwem miejskim jest przejawem patriotyzmu lokalnego?
Nie szafowałabym słowem patriotyzm. Nie wiem kto się sprzeciwia – protestują różni ludzie, teraz dowiedziałam się, że dołączył Ruch Palikota. Mamy prawo protestować, kochamy protestować, ale może zajmujmy się sprawami, które są godne tego, żeby protestować. Może tę energię warto zużywać na naprawdę ważniejsze sprawy – choćby na to, żeby było czysto, żeby budynki nie były pomazane, żeby śmieci wyrzucać tam, gdzie trzeba. To też świadczy o naszym mieście. Zamiast nastawiać się na walkę, rozmawiajmy ze sobą. Przyniesie to więcej dobrego.
16
|
Inne artykuły: II linia metra
|
Komentarze:
11/02/2012 14:20
Autor: Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji
---.adsl.inetia.pl
Dyskusja na ten temat jest porażająca. Nazwę Pasta, a albo Zielna- PASTA wymyśliłem ja dawno temu i podałem do wiadomości miasta z odpowiednim uzasadnieniem. Opublikowałem też zaprojektowany system nazw dla całej kolei w Warszawie. Pasta jest to najlepsza nazwa dla stacji przesiadkowej. Nie ma tu innego punktu charakterystycznego i wartościowego. Tymczasem dyskusje na ten temat są jakby cofaniem się i wykpiwaniem kombatantów, których oczywiście wykorzystano, udając że ja nic nie napisałem wcześniej. Ładniej wyglądają. Moja matka, zmarła niedawno, akurat we tym czasie przezywała upadek Ochoty, która wtedy padła i bała się na Zieleniaku, ale to nie ma nic wspólnego z moim projektem. Wydaje się, że czas zakończyć te rozważania i zająć się tym dlaczego utrzymuje się nazwę Powiśle, podczas, gdy jest to nieprawidłowe, bo jest ona około kilometra od stacji kolejowej o tej nazwie, której nazwa nie powinna być zmieniana. Dlaczego Uniwersytet traktuje stację Nowy Świat jako coś do wzięcia w posiadanie, zamiast patrzyć na sens systemu. Dlaczego rozważa się nazwy kawałka linii metra zamiast całego systemu, który zaprojektowałem będąc jednocześnie redaktorem i znając się na systemach informacyjnych. Kiedy nasze dyskusje przestaną być przelewaniem z pustego w próżne?
11/02/2012 14:21
Autor: Maglev
---.unitymediagroup.de
Kultywowac porazki, to tylko w Polsce. 200 000 zabitych Polakow, przez ambicje i glupote kilku durni. Szkoda tych 200 000 Polakow.
11/02/2012 14:35
Autor: seafirepilot
---.neoplus.adsl.tpnet.pl
Proponuję zmienić nazwę stolicy na: "Bitwa Warszawska" a może i Wielkopolski na "Powstanie Wielkopolskie" Śląska...
11/02/2012 14:35
Autor: quczmil
---.4web.pl
Maglev, daruj sobie tych durni. To Niemcy strzelali i zabijali.
11/02/2012 14:41
Autor: Rafał Wodzicki
---.adsl.inetia.pl
Nikt, łącznie z panią Nehrebecką, nie wspomina o tym, że nazwa Świętokrzyska jest niewłaściwa dla stacji przesiadkowej (już dla I linii metra była ona po prostu przyjęciem nazwy prowizorycznej), ponieważ ulica ta jest długa i jedna z linii biegnie wzdłuż na całym odcinku, gdzie są jeszcze dwie inne stacje. Widzę w różnych rozważaniach elementy tego, czym zainicjowałem tę sprawę, natomiast widzę też standardowe w eksploatacji zjawisko: to teraz sami sobie przerobimy, co on tam wypisuje. Tak powstają błędy w wielu innych systemach, także bardzo szkodliwe.
A dla Powiśla najlepsza jest nazwa funkcjonującego tam przystanku autobusowego: Pomnik Syreny.
11/02/2012 14:58
Autor: RaV
---.play-internet.pl
Po co zmieniać nazwę już istniejącą? Tworzyć kolejne \"potworki i zbitki wyrazów\". Z szacunkiem dla kombatantów, ale nie wolno społeczeństwu narzucać czegokolwiek. Dosyć! Zostawcie Świętokrzyską w spokoju, kto ma wiedzieć, ten wie, że PASTa jest w pobliżu i wie o co chodzi. Zmieniając na siłę - można tym ewentualnie \"zwymiotować\".
11/02/2012 14:59
Autor: RaV
---.play-internet.pl
Po co zmieniać nazwę już istniejącą? Tworzyć kolejne \"potworki i zbitki wyrazów\". Z szacunkiem dla kombatantów, ale nie wolno społeczeństwu narzucać czegokolwiek. Dosyć! Zostawcie Świętokrzyską w spokoju, kto ma wiedzieć, ten wie, że PASTa jest w pobliżu i wie o co chodzi. Zmieniając na siłę - można tym ewentualnie \"zwymiotować\".
11/02/2012 16:12
Autor: inzynier
---.178.4.134
Rzygac mi sie chce od tych powstanczo-kombatanckich bzdetów. Czy w tym kraju ni emoze byc normalnie? Komu przeszkadzalo Rondo Babka albo stacja Swietokrzyska?
11/02/2012 16:37
Autor: ego
---.olsztyn.vectranet.pl
Wciąż trwa szaleństwo upamiętniania bezsensu, który zniszczył miasto i jego mieszkańców, czyli Powstania Warszawskiego. Ofiary upamiętniono już w wielu miejscach, a sama nazwa prawie nikomu z niczym poza pasta do zębów albo butów się nie kojarzy.
11/02/2012 16:57
Autor: TG
---.torservers.net
@Rafał Wodzicki
Panie Rafale, podziwiam Pański zapał, ale do tej pory nie znalazłem wyjaśnienia racjonalnego z transportowego punktu widzenia dlaczego takie, a nie inne powinny być nazwy stacji. Możliwe, że kombatanci mieli wpływ na rozwój sieci transportowej w Warszawie, ja nic o ich udziale nie wiem. Czy mając taką niewiedzę staję się od razu ZOMOwcem, komunistą, hitlerowcem, wykpiwaczem kombatantów czy jeszcze kimś innym?
Jeśli mowa u uczczeniu pamięci kombatantów, według mnie najgodniejszym sposobem jest postawienie pomnika czy tablicy pamiątkowej. Moim zdaniem takimi zagadnieniami powinno się też zajmować Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a nie sektor transportowy.
11/02/2012 17:32
Autor: Krakowiak111
---.197.68.109
W paryskim metrze stacje nazywaja sie np Jena czy Austerlitz - od wielkich zwyciestw Napoleona. U nas mogloby byc podobnie :)))
11/02/2012 19:29
Autor: asad
---.play-internet.pl
no coz..widac przynajmniej kto wagarowal na lekacjach historii...
11/02/2012 21:31
---.home.aster.pl
psim
Jakie to smutne, że wybraliśmy na radną kobietę która wykazuje się tu niesamowitą arogancją i hipokryzją.
Najpierw sama miesza, a jak już namiesza (w przyjętym, i podkreślam *nikogo nie obrażającym* nazewnictwie), to udaje głupią i nawołuje do zajęcia się poważniejszymi sprawami. No co za babon zakłamany!
Swoją drogą, ile jeszcze wytrzymamy tych wydumanych kombatanckich nazw? Ostatnio raz po raz okazuje się, że AK wcale nie była taka kryształowa, jak lubią ją przedstawiać różni zainteresowani.
11/02/2012 21:33
---.home.aster.pl
psim
A za to że p. Nehrebecka ma czelność dzielić mieszkańców Warszawy sugerując, że "ci co są przeciwko to chyba nie są prawdziwymi Warszawiakami", straciła ostatnie resztki mojego szacunku.
11/02/2012 22:05
Autor: qv
---.dynamic.gprs.plus.pl
Notabene - jak ktoś słusznie zauważył - Nehrebecka, wielka warszawianka, jest z Bytomia.
12/02/2012 09:24
Autor: Edek w delegacji
---.xdsl.centertel.pl
Cala ta dyskusja jest co najmniej smieszna. Nazwy stacji winne byc spojne z reszta systemu zbiorowej komunikacji I tyle. Bez sensu jest z dwoma Powislami, problemem moze byc Swietokrzyska skoro II linia biegnie wzdluz tej ulicy. Ja uwazam, ze nazwy powinny miec zwiazek z geografia bo historia nieraz stawala deba. Jestem Polakiem ale telefon nie ma polskich znakow, wybaczcie.
Rafale, tez mnie wkurza jak nie ma wizji calosci projektu, a potem wychodza glupoty bo sie buduje kretynskie konstrukcje o wzajemnie sprzecznych cechach. Na starym Centralnym moj tata zawsze mowil: przybudowka do prowizorki najtrwalsza polska konstrukcja, drewniaka juz nie ma, tata na Brodnie, a zasada wiecznie zywa...
12/02/2012 10:17
---.icpnet.pl
civic
Nie ma żadnego znaczenia jak nazwiemy przystanek. Ważne jest to, żebyśmy wiedzieli, w którym miejscu miasta on się znajduje. "Pasta" to nazwa znana przedwojennym warszawiakom i tym, którzy trochę historii łyknęli. Pomijam sentyment żyjących powstańców i ich potomnych, bo nie ma kto domagać się przystanku "Getto", a Świętokrzyska prze getto przechodziła. Większości mieszkańców i przyjezdnych bardziej znany jest plac Powstańców Warszawy, na rogu którego i Świętokrzyskiej wieżowiec przedwojennej PAST (Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna) stoi. Ale do "Pasty" też się można przyzwyczaić, jak do "Centralnego" i "Wschodniego".
W Poznaniu też toczy się wojna o pietruszkę. Kiedyś było kino "Bałtyk", więc przystanki wokół niego "Bałtykiem" nazywali. I z dziewczyną umawiało się pod "Bałtykiem", i szło się do "Bałtyku". "Bałtyk" dawno został zburzony, tuż obok postawiono hotel "Sheraton", a starzy poznaniacy jakoś nie mogą się odzwyczaić. Protestują, gdy przystanek postanowiono nazwać "Kaponiera", bo jest rondo o tej nazwie, bo za Wilusia była kaponiera, czyli ufortyfikowanie do ostrzału skrzydłowego.
12/02/2012 10:58
---.home.aster.pl
psim
civic - OK, jasne że można się przyzwyczaić. Ale to trzeba było tę nazwę ustalić zanim tę stację otwarto wiele lat temu, a nie w tej chwili! Głównie o to się rozchodzi. Zaraz pojawią się następni, i następni żeby dopisywać coś do nazw kolejnych stacji. Zaczęło się od Ratusza, i długo nie czekaliśmy na następne roszczenia. Będą dalsze i dalsze, aż w końcu całe Metro będzie jednym wielkim cmentarzem i miejscem "pamięci narodowej". Jak całe to miasto. No super, tylko się powiesić lub wyemigrować. Syf po trzykroć.
Dziwne, że AKowcy jakoś nie chcą pamiętać o takich faktach, jak np. opisane w książce wydanej przez Ośrodek KARTA pt. "Egzekutor". Polecam.
12/02/2012 11:00
---.home.aster.pl
psim
BTW, jesteś przekonany że nie mylisz Placu Powstańców Warszawy z innym miejscem?
12/02/2012 11:50
---.icpnet.pl
civic
Bingo! Nie o Plac Powstańców mi chodzi. Przy nim, pod numerem 9, stoi "Prudential", czyli hotel "Warszawa". "Pasta" stoi przy Zielnej 39 i liczy do dachu 55 m wysokości, "Prudential" aż 69. Trzydzieści lat w Warszawie mieszkałem, więc teraz mi się wszystko miesza. Akowcy z Aelowcami też.
12/02/2012 16:00
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
Nieustannie się zastanawiam jak udało się, po 1989 r., uruchomić w ludziach tak negatywny potencjał skierowany przeciwko temu wspaniałemu miastu jakim była Warszawa i taką pogardę dla jej bohaterskiej historii. Przecież wcześniej tego nie było.
12/02/2012 17:37
---.icpnet.pl
civic
Może dlatego:
"Popiół.
Losy szesnastki.
Oto dzieje szesnastki imieninowego mazura na sześć dni przed powstaniem.
Pierwsza para: Rzewuski i Krysia. On zginął na Woli. O niej mówiono, że ją widziano w późniejszych dniach powstania.
Druga para: Łoś i Załęska. Jego ciało znaleziono na Wilanowskiej na Czerniakowie. Ona została zastrzelona z transportem broni.
Trzecia para: Piotruś Szuch i Nina Rostańska. On — zginął z całym oddziałem, wyprowadzanym na
Wilanów. Ona...
Mama, cyrkulując w czasie powstania między swymi szpitalami, natknęła się na Ninę w dziurze przełazowej muru miedzy dwoma podwórzami. Pytała, jak wszystkich, o Krysię. Ale Nina widziała ją ostatni raz tylko w przeddzień powstania, jak Krysia wiozła orzełki mundurowe na Złotą. Nina była w depresji, dwa razy podchodziła do linii ognia, by się przedostać do matki chorej na serce, powiadomić i wrócić; ale nie mogła. Dawnym nałogiem Mama powiedziała: „Przyjdź odpocząć, mam kaszę". Dziewczyna pokręciła głową: „Będę jeszcze próbowała przedostać się do mamusi. Boję się dla niej ataku serca".
Po kilku dniach Mama mijała kwaterę jej oddziału i zaszła. „Gdzie Joanna?" — spytała pseudonimem Niny. Nikt z obecnych nie reagował, wszyscy odwrócili oczy. Z sąsiedniego pokoju wyszła znajoma dziewczyna, pociągnęła Mamę do okna. Na dole w podwórzu widniały trzy krzyżyki.
— Nina leży pod tym na lewo. Nie udało się jej przedostać do matki. Przynieśliśmy tu ciężko ranną.
Czwarta para: Romek i Irenka Wańkowiczowie. Romek poległ w pierwszym dniu, a jego siostra — w dniu ostatnim. Długo matka szukała ciała „Knota", wesołego chłopca, który się wybrał na przygodę i padł w szturmie na bunkier niemiecki na Mokotowie. Kiedy go rozpoznano wśród ekshumowanych, Mama nie pozwoliła zbliżyć się bratowej. Było to już przecież po upływie pół roku. Przykląkłszy zawinęła w koc szczątki w butwiejącej kurtce, którą sobie przed samym powstaniem sprawił, z której był tak dziecinnie dumny, w długich butach, którymi się tak chełpił. A
jego siostra?
Opowiadały dziewczęta, które ostatniego dnia powstania szły kanałem, że zmyliły właz, że u jego wyjścia złapali je Niemcy i równocześnie otrzymały wiadomość, że powstanie skapitulowało.
Zaprowadzone do gestapo na ulicy Szucha zastały w sali badań Irenkę stojącą pod ścianą, przesłuchujący Niemiec pienił się, bo nie chciała mu dawać żadnych informacji. Dziewczęta starały się dać znać Irence, że już wszystko można mówić, że nastąpiła kapitulacja, ale się bały. Zresztą zaraz je wypchnięto do sąsiedniej sali:
Zwłok Irenki nie znaleziono.
Piąta para: Tomek Rusanowski i Magda Morawska. Tomek Rusanowski zginął na Starym Mieście, podziurawiony jak rzeszoto. Pielęgnująca go sanitariuszka naliczyła dwadzieścia trzy rany. Magda Morawska poległa na szósty dzień powstania; była tak piękna po śmierci w fali złotych włosów, że kiedy ją wynoszono, aby pochować, chłopcy prosili, aby nie zakrywać trumny. Nieśli ją w trumnie otwartej między stanowiskami, wyniesioną jak protest nad klękających obrońców barykady, jak światło piękna, które zanikając błogosławi.
Szósta para: Staś Kiciński i Hania Jastrzębska. Stach walczył w «Harnasiach», ciężko ranny dostał się do szpitala na Śniadeckich, zainstalowanego w gmachu, z którego wyrzucono Niemców.
Pewnego dnia Mama zobaczyła dziwny pochód: przeprowadzał się szpital Maltański — lekarze w fartuchach na szpicy, dalej szeregi noszy, siostry w bieli, przy nich flaga Czerwonego Krzyża.
Niemcy nie strzelali do nich. Szpital zagnieździł się w piwnicy. Tam znalazła Stasia. Był ranny trzykrotnie, ostatnio ciężko. Byli z Jasiem, bliźniakiem, na Traugutta, szły na nich czołgi, pędzące przed sobą grupę cywilów.
— Strzelajcie, nie zwracajcie uwagi na nas... — wołały jakieś dziewczęta. Nagle poznali wśród nich siostrę Terenię.
— Biegnijcie ku nam, uskoczcie do bram!... — krzyczeli.
Tereni udało się skryć. Czołg spalili, dalsze się cofnęły. Mama obmyła rannego, dała ostatnie bezsilne tysiąc złotych.
Hanię Jastrzębska, łączniczkę Kmicica, rozdarła bomba na strzępki. „Takie miała maleńkie rączki" — dawała matka informacje poszukującym przy ekshumacji.
Siódma para: Adaś Grocholski i Ewunia Matuszewska. Adasia rozstrzelali w tych krótkich sześciu dniach między mazurem a powstaniem. Ewunia poległa w ostatnim dniu. Oddział jej cofał się, ale dwu chłopaków— jeden ze zgruchotanymi nogami, drugi z raną brzucha — musiało zostać. Jako sanitariuszka została dobrowolnie z nimi. Dowódca się spostrzegł, posłał w tył do nich kilku żołnierzy. Ale już ogień czołgów nie dopuścił. Już z drugiej strony dochodzili Niemcy. Do Ewy tylko przedarł się jeden, szesnastolatek, któremu przed kilku dniami ocaliła życie. Niemcy rozstrzelali tych dwoje i tych dwu rannych. Ich nie pogrzebane trupy leżały na ulicy przez pół roku,
zanim ponownie Warszawa poczęła się zaludniać.
Ósma para: Andrzej Romocki i Krysia Heczkówna. Andrzej wraz z bratem Jasiem ruszyli do walki z rąk matki. Jakieś kanapki do plecaka, jakiś guzik — cóż więcej mogła? Andrzeju!... —- jeszcze mu wsypała do torby garść cukierków. Andrzej, starszy, sensat, czytający poważne książki ekonomiczne, lubił cukierki. Taki był jeszcze dziecinny!...
Zamilkły kroki, opadły ręce w straszliwie z nagła pustym domu. Gdy nagle przez drzwi wsunęła się —męska twarz jej syna, a spod hełmu spojrzały dziecinne dla matki oczy i rozległ się głos, jak dawniej, kiedy chował się za jaki sprzęt i kazał siebie szukać.
— Mamuśka, jestem jeszcze.
Po Zawadzkim (Zośce) — dowodził jego kompanią. Przeprowadził, rzecz nieprawdopodobna, kompanię ze Starego Miasta przez Ogród Saski, pilnował odcinka Wisły na Czerniakowie. Kiedy siedzieli, tak już przerzedzeni, w trawach nadwiślanych, mówił do kolegów:
— Moja mama to jest o, taka mama, wszystkich was zaprosi do nas na przyszłą Wilię.
Kiedy już są w ogniu nie do przebycia, jego łączniczka, Krystyna, wraca od pułkownika Radosława ze zbawczym rozkazem wycofania się. Ale jest ciężko ranna, więc czołga się na plecach. Kiedy dowleka się, Andrzej jest w przeciwuderzeniu, w którym ginie. Jego brat ginie również.
Kiedy z czasem ich matka poszukuje ciał na próżno, w pewnej chwili towarzyszący jej Anoda, uczestnik tych walk, zmienia się na twarzy.
— Co panu? — spytała pani Romocka.
Ale Anoda nie przyznał się, że poznał sterczący spod gruzów but Andrzeja. Nazajutrz dopiero go wygrzebano, w obecności matki. Przeprawili się przez Wisłę po trumnę, czekała kilkanaście godzin przy ciele w trzaskający mróz — chciała wygodniej ułożyć szczątki tego, co było niegdyś ciałem Andrzeja. Obróciła zwłoki. Torba, przewieszona przez ramię, przekręciła się i posypały się z niej —te cukierki. „Mamuśka, jestem jeszcze..." (Jaś, jego brat, też poległ.)
A jego tancerka, cicha dziewczyna, Krysia Heczkówna? Była wśród tych, którzy z Żoliborza przebijali się do Warszawy. Przy oddziale było dziewięć łączniczek. Na wiadukcie dzielącym Żoliborz od Warszawy stały czołgi niemieckie, a nadto artyleria niemiecka strzelała wzdłuż ulicy.
Siedem łączniczek poległo.
Ich kapelan, ksiądz Truszyński, błogosławiony przez biedaków swojej parafii na Marymoncie (kiedy już tlała na nim dawna sutanna, parafianie sprawili mu nową), ujrzawszy po wojnie Mamę w szpitalu, w którym leżał jako ranny, zwrócił na nią oczy z wyrazem cierpienia:
— Proszę pani, ja raz załamałem się i nie podszedłem do konającego na barykadzie.
Wówczas doczołgał się pod wiadukt i dysponował Heczkównę na śmierć. Umierając powiedziała:
— Słodko jest umierać za ojczyznę.
Była nieporadna w wyrażaniu uczuć i źle pisała ćwiczenia. Tę samą nieporadność widziałem także w bitwie o Monte Cassino, gdzie umierający żegnali się,z życiem szymlem najbardziej górnolotnych i oklepanych frazesów; frazesy nagle nabierały rumieńców; nabierały wagi relikwii.
Heczkównie przyszedł z pomocą Plutarch wdrażany przez matkę Lau-rentę i ideologia „okrętów strzaskanych".
Oto dzieje szesnastki — ziela na kraterze."
Melchior Wańkowicz "Ziele na kraterze"
12/02/2012 18:36
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
@ "Umierając powiedziała:
— Słodko jest umierać za ojczyznę."
Dzisiaj ze słowem "ojczyzna" na ustach różnego autoramentu okolicznościowi patrioci pchają się do koryta i stołków. Chociażby więc właśnie dlatego mamy obowiązek (w różnych formach) pamiętać o tych, dla których to słowo było kiedyś święte. I nic tu nie mają do rzeczy wyssane z palca przy piwie oceny domorosłych strategów.
12/02/2012 19:09
---.icpnet.pl
civic
Może również dlatego:
- różni historycy twierdzą, że zginęło w wyniku powstania 120-180 tys. ludności cywilnej; przewodniczący PKWN, Edward Osóbka-Morawski, jeszcze podczas powstania podał liczbę 200 tys.
- straty powstańców: 9700 zabitych, 25 tys. rannych, 7200 zaginionych
- straty materialne: 25% budynków w wyniku powstania legło w gruzach, 35% zniszczyli Niemcy po powstaniu w czasie akcji równania Warszawy z ziemią, co daje razem z 10% zniszczeń z kampanii wrześniowej i 15% z powstania w getcie - 85%. Potem Bierut grunty stołeczne znacjonalizował i cały naród odbudowywał stolicę.
Słowa Wańkowicza inaczej odczytuję. Ale to nieważne, każdy czyta po swojemu. Krystyna, jego córka, ta z pierwszej pary, zginęła na trzy dni przed swoimi 25 urodzinami, 6 sierpnia 1944 r. na Woli. Przez kilkanaście miesięcy szukała jej matka - w tekście powyżej "Mama".
12/02/2012 21:45
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
Nie mam zamiaru uprawiać polityki nad grobami tysięcy ofiar i nad wspomnieniami o nowożytnej Atlantydzie, bo to porostu niemoralne. Faktem jest, że to sami powstańcy, koledzy, przyjaciele i towarzysze broni tych którzy zginęli, proszą o upamiętnienie zdobycia PAST-y i mają do tego pełne, moralne, historyczne i decydujące prawo. Zdumiewa zajadłość (często wprost barbarzyńska) z jaką usiłuje tą oczywistość kwestionować.
13/02/2012 07:44
---.icpnet.pl
civic
Nie nazywaj przeciwników upamiętniania narodowych klęsk, spowodowanych przez polityków, barbarzyńcami. Jest w stolicy tych pamiątek tysiące, w całym kraju też. Największym i najdroższym pomnikiem jest odbudowana Warszawa. A przecież mógł ten pomnik być tylko stertą gruzów i lasem krzyży.
Ani mnie ziębi, ani grzeje jak przystanek warszawskiego metra będzie się nazywał. Mam w Poznaniu swój "Bałtyk" i "Kaponierę", i pomnik Powstańców Wielkopolskich, czyli czegoś, co się udało.
13/02/2012 08:33
Autor: inzynier
---.88.212.34
A ja sie nieustannie zastanawiam, jak mozna wciaz robic z naszej najwiekszej narodowej porazki (ktora sobie zafundowalismy na wlasne zyczenie przez kilku kretynow z AK) taka szopke. Dzieci sie powinno uczyc w szkole o tym ile nas to kosztowalo po to, zeby juz NIGDY WIECEJ zadnemu debilowi w tym kraju nie przyszlo do glowy startowac z szbalekami na czolgi.
\"Słodko jest umierać za ojczyznę\" - co to za bzdura?? Dla ojczyzny trzeba ZYC i pracowac, a nie umierac.
13/02/2012 08:50
Autor: bynek
---.pzuci.pl
Proponuję zmienić nazwę stacji Metra na PASTA Świętokrzyska - i zastrzec w UP
13/02/2012 18:09
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
Napisałem "Faktem jest, że to sami powstańcy, koledzy, przyjaciele i towarzysze broni tych którzy zginęli, proszą o upamiętnienie zdobycia PAST-y i mają do tego pełne, moralne, historyczne i decydujące prawo. Zdumiewa zajadłość (często wprost barbarzyńska) z jaką usiłuje tą oczywistość kwestionować."
Ty piszesz "Nie nazywaj przeciwników upamiętniania narodowych klęsk, spowodowanych przez polityków, barbarzyńcami."
Sadząc po nawykach wciskania (bez najmniejszych skrupułów) ludziom w usta tego czego nie powiedzieli, można by przypuszczać, że masz niezły staż w określonych służbach. W dodatku ta propaganda myślenia kategoriami Polski dzielnicowej?
14/02/2012 08:58
---.icpnet.pl
civic
Gratuluję, rozpracowałeś mnie.
14/02/2012 11:46
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
Dziękuję. Nie było łatwo. Zresztą wciąż pozostaje zagadką Twoje duże poczucie bezpieczeństwa.
14/02/2012 13:29
---.icpnet.pl
civic
Powinienem się bać?
14/02/2012 14:04
Autor: R. W. O.
---.222.99.94
To zależy.
14/02/2012 21:27
Autor: marudero
---.xdsl.centertel.pl
@Rafał Wodzicki, @R.W.O
Macie rację. Szkoda dyskutować z różnymi popaprańcami.Nazwa PASTA jest jak najbardziej OK.
Jakie to smutne , że wciąż ludzie , którzy oddali co mieli najlepsze Ojczyźnie , a którzy przeżyli Powstanie i okupację niemiecką i potem sowiecką kolejny raz są poniżani i ośmieszani.Zaczęło się od słynnych zaplutych karłów reakcji...
A warto DOKŁADNIE przeczytać jak doszło do wybuchu Powstania , jakie były alternatywy i kto i skąd nawoływał do jego wszczęcia. I przestać głosić bzdury.
Skomentuj
Opinie zamieszczane w komentarzach pod wiadomościami na portalu są tylko i wyłącznie poglądami osób komentujących. Nie zawsze zgadzają się z poglądami członków redakcji.
Za zamieszczone treści redakcja nie odpowiada.
-
Zderzenie czołowe SKM i KM w...
-
Dworzec w Doniecku otwarty...
-
Ulica Puszkina po remoncie...
-
Gdańsk Stadion Expo
-
Poznań Główny na kilkanaście...
-
Warszawa Wschodnia jak nowa....
|
|