rss facebook mail Pokaż panel
Praca
Firmy kolejowe
Najnowsze wiadomości
Konferencje
Kategoria: Biznes
Data dodania: 2011-12-29 07:49:56
(źródło: Wojciech Paprocki)
A A A drukuj
Paprocki: Dwa światy

Czasy takie ponure, co tydzień nadchodzą nowe wieści o zaostrzającym się kryzysie finansowym w Europie, w USA i jeszcze gdzieś. Lepiej nie czytać, nie pisać i nie myśleć, dlaczego jest tak źle i co się stało, iż nikt nie ma pomysłu, jak odwrócić ten dramatyczny bieg wydarzeń - pisze prof. Wojciech Paprocki w felietonie do miesięcznika "Rynek Kolejowy".

 

 Fot. Rynek Kolejowy Fot. Rynek Kolejowy
Przyporządkowane tagi:

 

Świat realny zniechęca do jego obserwacji. Z tego powodu rośnie pokusa, aby po prostu przenieść się myślami do innego świata – odpowiadającego wizji o zharmonizowanym rozwoju, który zapewnia wzrost komfortu życia i jednocześnie wizji nadającej człowiekowi zdolność do wywołania zwrotu w biegu zmian w środowisku naturalnym, w tym zmian klimatycznych.

W Niemczech powstała korporacja „Eco Rail Innovation”. Celem jej działania jest „poszukiwanie potencjalnych rozwiązań technicznych i biznesowych, które zwiększą szanse wdrożenia innowacyjnych zachowań na rynku transportowym”. Planuje się, że do 2050 r. zostaną przygotowane i wdrożone projekty z dwunastu obszarów badawczych w transporcie kolejowym, dzięki którym zrealizowana zostanie wspaniała wizja „zero emisji”.

Europa od lat 80. żyje na kredyt. Wśród polityków pogłębia się przekonanie, że konieczne jest zwiększenie siły sprawczej państwa. Do realizacji tego celu są potrzebne środki finansowe w ilości przekraczającej wielkość akumulacji kapitału w gospodarce. Wydatki przekraczają więc przychody budżetowe, rządy zdecydowały się żyć „na kredyt”. Sięganie po środki z rynku kapitałowego pozyskiwane poprzez emisję obligacji państwowych nie było oznaką słabości państw. Zadłużanie się traktowane było jako emanacja siły.

Na początku 2011 r. okazało się, że siła niektórych krajów, m.in. Grecji, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii oraz Włoch, jest iluzoryczna. W listopadzie 2011 r. świadomość, że „król jest nagi” dotknęła potęgi gospodarcze: Niemcy i Francję. Rynki finansowe nie chcą wierzyć w zdolność do spłacania starych długów, skoro powstają nowe. Reakcja rządów oraz władz Komisji Europejskiej może być jedna – deficyt budżetowy jako zjawisko strukturalne musi zostać wyeliminowany, a jeśli Europa chce odgrywać liczącą się rolę na świecie, to musi być zdolna do kreowania nadwyżek budżetowych i zacząć redukować istniejące zadłużenie.

W ramach takiego scenariusza na kolejne 10-20 lat (żadnych cudownych redukcji długów w dwa-trzy lata oczekiwać nie należy) trzeba bardzo surowo ocenić kondycję poszczególnych branż gospodarki, a w transporcie każdej z jej gałęzi. Transport kolejowy ma swoje zalety. W niektórych, choć nielicznych, segmentach rynków pasażerskiego i towarowego przewoźnicy kolejowi są w stanie sprzedawać usługi z zyskiem mimo ponoszenia kosztów użytkowania infrastruktury. W niektórych segmentach warto, aby ze środków publicznych dofinansowane były usługi przewozowe – dotyczy to przede wszystkim przewozów pasażerskich w obrębie aglomeracji. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że koncepcja preferowania kolei nie może być prowadzona „za wszelką cenę”. Na taki program nie ma i nie będzie środków finansowych.

Wiele osób nie chce zrozumieć, że pole manewru jest ograniczone. W listopadzie 2011 r., gdy kryzys finansowy w Europie ogarniał kolejne kraje, Europejska Agencja Środowiska opublikowała komunikat zatytułowany „Europejski sektor transportu musi się postarać, aby osiągnąć zakładane cele". Ja nie potrafię odczytać, kto faktycznie ma się postarać. Z Brukseli płyną sygnały, które prowadzą wprost do konfuzji. Komisja UE chce z pełną konsekwencją kontrolować, czy kraje członkowskie nie wydają więcej środków, niż mają w dyspozycji, czyli czy eliminowane jest zjawisko deficytu budżetowego. Jednocześnie agendy europejskie namawiają, aby „się postarać”. Nie neguję, że w transporcie można podnosić efektywność świadczenia usług przewozowych. To jest proces, który nigdy nie będzie mieć końca. Zmiany przełomowe, a taki charakter miałby program zmiany trakcji lub przestawienia się na nowe źródła energii, mogą być wprowadzane jedynie w ramach programów służących przeprowadzeniu zmian strukturalnych. Trzeba zrozumieć, że w najbliższych latach na takie programy w krajach europejskich, w tym w Polsce, pieniędzy z funduszy publicznych nie będzie. Taka jest gorzka prawda.

W tych warunkach trzeba się skoncentrować na działaniach prowadzących do wykorzystywania poszczególnych gałęzi transportu w segmentach, w których wykazują one efektywność mikroekonomiczną. Czyli przewoźnicy kolejowi muszą kontynuować proces redukowania swojej oferty. O rozszerzaniu tej oferty nie ma i nie może być mowy. Przecież źródłem poprawy sytuacji ekonomicznej PKP Cargo SA jest właśnie skupienie się na biznesach dochodowych. A pośrednią konsekwencją jest wycofanie się tego przewoźnika z przewozów przesyłek wagonowych, czyli właśnie z tego segmentu, w którym kolej mogłaby odbierać ładunki przewoźnikom samochodowym. W Brukseli podjęto decyzję, że proces ograniczania oferty kolei zostanie odwrócony, gdyż program Marco Polo zostanie rozszerzony o dofinansowanie przewozów przesyłek wagonowych. Jeśli efekty miałyby być znaczne, to na ten cel Komisja UE musiałaby przeznaczyć miliardy, a nie miliony euro. A takich miliardów nie ma i nie będzie.

Wyzwaniem dla środowiska kolejarzy jest zaprzestanie kreowania wizji, że kolej będzie zwiększać swe znaczenie w europejskim systemie transportowym. Nie chodzi o „czarny” scenariusz, ale o racjonalny scenariusz zmian w europejskiej gospodarce. Na Starym Kontynencie musi zostać znacznie zwiększona zdolność do prowadzenia działalności w sferze przemysłu, głównie przetwórczego, a tylko trochę surowcowego. To jest warunek zmniejszenia bezrobocia, a tym samym ograniczenia zjawiska wykluczenia społecznego. Ten przemysł będzie głównie obsługiwać transport samochodowy eksploatujący w przyszłości tabor z silnikami spalinowymi zasilanymi gazem. Zamiana oleju napędowego gazem przyczyni się do zmniejszenia emisji CO2, co jest podobno takie ważne dla klimatu na Ziemi. Ja nie neguję tezy, że wzrost emisji CO2 jest szkodliwy, bo tego nie wiem. Obserwuję jedynie, że animatorzy dyskusji o zmianach klimatycznych uporczywie unikają pewnych zagadnień. Dlaczego np. trwa cisza na temat wpływu zwiększonej aktywności wulkanów na świecie, w tym w Europie, na wzrost udziału CO2 w atmosferze ziemskiej (a dane o wzroście tego udziału wydają się wiarygodne)?

Wydawało się, że 2011 r. będzie okresem zmuszającym do nieprzeciętnego wysiłku. Niestety 2012 r. przyniesie kolejne wyzwania. Obyśmy zdołali im sprostać, w świecie zdarzeń realnych, a nie w wyimaginowanym świecie wielkich wizji.


Podziel się ze znajomym
RK Logo
Wpisz kod z obrazka : Kod obrazkowy
2
Komentarze:
29/12/2011 08:21 Autor:
---.tktelekom.pl
Zdecydowanie proponuję Panu wrócić z matrixa do realu
29/12/2011 08:38 Autor: Piotrek
---.internetdsl.tpnet.pl
Real jest taki, że Polska ma ujemny (i to bardzo ujemny) przyrost naturalny. Nie tylko będzie spadać liczba pasażerów, ale może też nie być emerytur. Za to stać nas na "pożyczenie" 6 mld ojro dla MFW, celem ratowania banków francuskich i niemieckich. Tylko PIS protestuje. Ile można by za to wyremontować kilometrów linii?
29/12/2011 08:47 Autor: Piotr.
---.kaniup.agh.edu.pl
Keynesowskie myślenie plus dobry marketing bankierów i mamy co mamy. Chociaż do Korwina można mieć sporo ale, to jednak jego i Michalkiewicza (i kogoś tam jeszcze) propozycja z roku 1990, aby konstruowac budżet bez deficytu, była bardzo słuszna. Cóż z tego, kiedy każdy spychał bieżące problemy na swoje dzieci, a teraz płacz. Mleko się rozlało.
I taka mała uwaga: globalne ocieplenie i cała ta hucpa z CO2 to jest, panie profesorze, jeden wielki kit i kłamstwo!
29/12/2011 12:10 Autor: stach
---.tktelekom.pl
Większość ludzi i tak rozumie tylko to, że jest dobrze, bo Europa kocha Tuska i Radka. Racjonalne myślenie dzisiaj jest zupełnym odwrocie, dominują za to zabobony jak w Średniowieczu. Oczywiście zabobony inne treściowo, ale ogłupiające i szkodzące tak samo...
29/12/2011 12:12 Autor: pinkdotR
---.174.214.50
Tak, tak - transport kolejowy musi ponosić wszelkie koszty dostępu do infrastruktury, dworców itd, bo każde odstępstwo to jest dotacja, na którą nie ma i nie będzie pieniędzy. Transport samochodowy może jeździć po darmowych drogach a koszty zewnętrzne szczególnie w postaci leczenia ofiar wypadków i chorób powodowanych przez emisje spalin i hałasu może sobie ponosić całe społeczeństwo i to już nie jest dotacja - na to są i będą pieniądze.

Panie profesorze - poprosimy trochę elementarnej uczciwości. Nie ma pieniędzy na dotacje to przestańmy dotować transport drogowy - niech zacznie uczciwie ponosić wszystkie koszty, które generuje. Wtedy oceniajmy, która gałąź transportu jest ekonomicznie bardziej efektywna w poszczególnych zadaniach.

No i jeszcze pytanie, jaki ma Pan profesor plan na peak-oil? Skoro mówimy o perspektywie 2050, to już będziemy wtedy dawno po globalnym szczycie wydobycia. Czy uwzględnia Pan ten fakt wygłaszając tezy o konieczności dalszego ograniczenia roli kolei w systemie transportowym, o tym, że pewne zadania transportowe zrealizują tylko samochody, itd? Gdy ceny ropy naftowej zaczną nagle rosnąć po kilka procent miesięcznie, uwarunkowania ekonomiczne się "nieco" zmienią a tak właśnie będzie od dnia szczytu wydobycia. Zmierzamy do niego prostą drogą a oddalić go i dać sobie czas na przygotowanie do rewolucji transportowej moglibyśmy tylko redukując zużycie ropy. Na razie zwiększamy i Pan postuluje kontynuację tej tendencji.
29/12/2011 17:37 Autor: Fablok-KDP
---.neoplus.adsl.tpnet.pl
@pinkdotR
"No i jeszcze pytanie, jaki ma Pan profesor plan na peak-oil? "
Odpowiadam z tekstu Pana profesora:
"Ten przemysł będzie głównie obsługiwać transport samochodowy eksploatujący w przyszłości tabor z silnikami spalinowymi zasilanymi gazem."
Dobrze jest czytać tekst ze zrozumieniem ;)
29/12/2011 18:25 Autor: pinkdotR
---.174.214.50
@Fablok-KDP: Miałem dopisać o gazie ale już nie chciałem przedłużać wpisu. Peak-gas przy obecnej dynamice zużycia i odkrywania nowych złóż będzie max 10 lat po peak-oil. Przy masowym przestawieniu motoryzacji z paliw ropopochodnych na gaz - dużo szybciej. W 2050 będzie po jednym i drugim.
29/12/2011 21:56 Autor: Fablok-KDP
---.neoplus.adsl.tpnet.pl
@pinkdotR
A mnie zastanawia jedna kwestia
zaczynałem od 126p poj. 0,85 l średnie zużycie ok 6,5 l/100km
potem Favorit poj. 1,289 l średnie zużycie ok 6,5 l/100km
potem Fabia poj. 1,4 l średnie zużycie ok 6,5 l/100km
potem Roomster poj. 1,6 l średnie zużycie ok 6,5 l/100km
coraz większa pojemność i moc a zużycie takie samo
teraz z mniejszej pojemności uzyskuje się jeszcze większą moc przy podobnym spalaniu
ja wierzę w inżynierów od silników spalinowych
Logowanie do komentarzy
Zarejestruj
Skomentuj
Opinie zamieszczane w komentarzach pod wiadomościami na portalu są tylko i wyłącznie poglądami osób komentujących. Nie zawsze zgadzają się z poglądami członków redakcji.
Za zamieszczone treści redakcja nie odpowiada.
Twój komentarz:
Autor:
Wpisz kod z obrazka: Kod obrazkowy
  • Zderzenie czołowe SKM i KM w Warszawie - zdjęcia

    Zderzenie czołowe SKM i KM w...

  • PCC Intermodal oficjalnie inauguruje działalność we Frankfurcie n. Odrą

    PCC Intermodal oficjalnie...

  • Czyszczenie na Euro - Warszawa Wola

    Czyszczenie na Euro -...

  • Otwarcie linii tramwajowej do Łostowic

    Otwarcie linii tramwajowej do...

  • XIX Parada Parowozów w Wolsztynie

    XIX Parada Parowozów w...

  • Gdańsk Stadion Expo

    Gdańsk Stadion Expo

 
 
Newsletter
by