PKP Cargo nie godzi się na dyktat PLK
Nie tylko przewoźnicy pasażerscy nie godzą się na podpisanie umów o udostępnienie infrastruktury kolejowej zaproponowanych przez PKP PLK. – Toczymy cały czas dyskusję z PKP PLK. Liczymy na to, że w wyniku presji UTK oraz całego rynku, PLK inaczej spojrzy na te umowy. To znaczy bardziej komercyjnie, bardziej rynkowo – mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.
– Taka umowa powinna być ekwiwalentna dla obu stron, a nie tylko umową, która jest narzucana z perspektywy de facto monopolisty. Nie mamy jak się bronić w sytuacjach, w której PKP PLK nie dotrzymuje jakości, czy serwisu, który mamy zapisany w umowie – wyjaśnia szef drugiego największego przewoźnika towarów koleją w Europie.
– Jeżeli mamy nieplanowe wyłączenia, jeżeli mamy objazdy nawet kilkusetkilometrowe, to my nie jesteśmy w stanie za to obciążyć klienta. To istotnie wpływa na rentowność naszych kontraktów. Sygnalizujemy, że powinien istnieć jakiś system, który nam rekompensuje to, że w wyniku działań PKP PLK my wprost tracimy – podkreśla Wojciech Balczun.
Ile wynoszą te straty? – Liczyliśmy to kilka miesięcy temu. Jak sobie przypominam, to było ok. 60-70 mln zł ekstra, które musieliśmy zapłacić – ujawnił prezes PKP Cargo.
W połowie listopada PKP PLK wprowadziły zmianę kategorii linii na remontowanych odcinkach linii kolejowych, co obniżyło stawki dostępu na tych szlakach, ale tylko dla przewozów pasażerskich. – Z tego co wiemy z relacji Przewozów Regionalnych i PKP Intercity, ta reakcja PKP PLK jest marginalna – powiedział Janusz Lach, członek zarządu PKP Cargo ds. finansowych.