|
Kategoria:
Blog KDP Data dodania: 2011-12-15 08:20:38 (źródło: Robert Wyszyński) Ściąga dla Nowaka - czyli jak było, jak jest i jak będzie (cz. 2)
Jako przykładny peronowy cieć, przykład wziąłem z góry. To znaczy od ministra Nowaka. Bo przykład jedzie z góry – czasem dojedzie na peronowe bruki, czasem nie dojedzie. W moim przypadku dojechał! W poniedziałek o 6 rano stawiłem się na magistralnym dworcu w Brzegu, aby zlustrować jezdność pociągów, ich punktualność, dworcową czystość oraz jasność ogólną plus poziom obsługi informacyjnej - pisze na blogu Robert Wyszyński. Czemu nie w niedzielę? Bo w niedzielę rano nie ma szczytu „pracowniczo-szkolnego” i o tej porze jeździ 3 razy mniej pociągów regio. A w poniedziałek rano jeździ wszystko, co się rusza po szynach i na drzewo nie ucieka. Chodzę ja sobie po obu nowiutkich peronach, człapię po nowym pięknym holu odrestaurowanego dworca, lustruje rozkłady, zachowania ludzi, frekwencję w pociągach. Jest PIĘKNIE! Wywieszonych rozkładów dużo (w samym tunelu aż trzy zestawy – dotychczas był jeden), na peronach i w holu też, pociągi przyjeżdżają, podstawiają się na peron 2 lub odjeżdżają z peronu 1 i 2 jako tako, czyli po japońsku: super punktualnie. Na 2 godzinki (w sumie 10 pociągów) ani jednej obsuwy, mimo że w nocy był mrozik. Tylko jedna zabłąkana teelka miała 20 minut splecowania, ale dalekobieżnemu przystoi... Frekwa dobra, obsługa też, 3 kasy czynne. Ludzie zadowoleni. Czy w ramach „Transformacji kwantowej 2012” przesunąłem się już w 5 wymiar? No, kurcze, chyba jeszcze nie... Cuda, panie. Wiem, wiem, prawdziwa zima jeszcze nie huknęła boskim gromem, ale tak czy inaczej rok temu było zgoła inaczej. Oczywistym jest, że tego wszystkiego nie dokonał Nowak, choć dołożył cegłę. To zasługa ROCZNEJ pracy mnóstwa ludzi, którym jeszcze zależy – w tym kolejarzy na dole. Naszła mnie refleksja: gdyby TAKI postęp uzyskać w temacie RACJONALNEGO wydawania pieniędzy na rewitalizowanie i modernizowanie infrastruktury, to za 10 lat nie tylko mielibyśmy kolejowy raj, ale nawet zbudowane ½ linii KDP. No dobra – może 1/3... Jak było? Jak jest? Wobec tego dzisiaj coś, co ostatnio obiecałem – „ściąga” dla ministra – taki świąteczny prezencik od peronowego ciecia za widoczny progres na kolei. Z jedną małą uwagą: ja nie doradzam ministrowi, ani nie zamierzam mu doradzać – jak lubią inni - piszę dla czytelników portalu RK. Mało mnie grzeje, czy minister czyta ten portal (choć podobna wiceminister tematy infrowe czyta – i mu chwała), ale jako branżowego pismaka na pewno mnie grzeje, jak MI wraz z PLK rozdysponuje fundusze na modernizację/rewitalizację sieci kolejowej zarówno w tej perspektywie finansowej jak i w następnej. Oraz ile funduszy zmarnuje, to znaczy odda na drogi. I tego będę się nieustannie „czepiał” oraz publicznie rozliczał zarówno ministra, wiceministra jak i PLK. Taka moja publiczna rola – więc zaczynamy. Jak dotąd, wydatkowanie szmalu na infrastrukturę kolejową idzie źle, by nie powiedzieć – beznadziejnie. Wydolność wielkiej biurokracyjnej struktury peelkowej – po utworzeniu „centrów realizacji inwestycji” wcale nie wzrosła, a przynajmniej ja tego nie widzę. Uwaga! Łaskawość KE - która (na razie) zostawiła 5 mld zł na kolei - może się już niedługo skończyć i szmal pojedzie na drogi, jak miał pierwotnie pojechać. Bo sytuacja jest niewesoła, a czas ucieka – coraz szybciej – jak gotówka z banków greckich, portugalskich i włoskich, okupowanych przez klientów. A dlaczego? To proste. Te 5 miliardów złotych, zaoszczędzone w przetargach, w założeniu ma pójść na tzw. rewitalizacje – częściowo z podwyższeniem parametrów (zwał je jak zwał – wszyscy wiedzą o co chodzi). Tymczasem słuchy głoszą, że do końca roku 2014 – bo w 2015 zostają rozliczenia – może być „skonsumowane” maksymalnie 3 mld zł z tych „rezerw”, bo więcej – uwaga – NIEDASIĘ PRZEROBIĆ! Tak twierdzą eksperci z Peelki i MI – nie ja: cieć peronowy. No to już mamy 2 mld zł na drogi. Albo nawet 3 – kto wie... Co dalej? Kiepsko. Kolejne inwestycje „poisiowe” są albo zagrożone terminem wykonania, albo... odwołane przez ministra Nowaka, to znaczy przez rząd. W zakresie przygotowania budowy linii „Y” wydano (lub zakontraktowano) ok. 70-80 mln zł na różne SW i konsultacje techniczne – a do wydania jest 280 mln zł (obecnie więcej, bo euro jest droższe). Tak czy inaczej pozostanie ok. 200 mln zł, jeśli dalsze prace – np. rozpoczęcie rezerwacji terenu i wykupu gruntów - zostaną wstrzymane. Ale te 200 baniek, to pikuś. Inwestycja modernizacyjna na linii Warszawa – Radom jest praktycznie NIEREALNA w kwestii zakończenia do roku 2014. Chyba, że zamkniemy całą linię, co wydaje się nieprawdopodobne, bo perturbacje z zastępczą komunikacją i przewozem potoków mogą okazać się ogromne. Ale żeby zamykać linie, to trzeba mieć kompletną dokumentację projektową, a do tego wciąż daleko – najmniej ponad roczek. A gdzie potem przetarg na roboty wykonawcze i czas na odwołania? Pic na wodę – fotomontaż. Szykuje się kolejny szmal do wzięcia na drogi. Ile? 1, może 2, może 3 miliardy? Kto to wie – ten trzeci wariant wydaje się prawdopodobny! No to już mamy 5 albo 6 miliardów na stratę. I to nie jest żart, proszę pana ministra. Zakładam że wpisany do „poisia” rzutem na taśmę odcinek E 59 Poznań – Czempiń zostanie zakończony do końca 2014 roku – to całkiem realne, bo odcinek jest krótki i ma 31 km. Podobnie może być z odcinkiem E 75 z Warszawy do Sadownego, ale czy będzie? Wątpliwe, bo tu mamy odcinek ponad dwa razy dłuższy – ok. 70 km. Miliardzik lub nawet dwa może zostać... na drogi. Przy czym nie wyobrażam sobie, aby odcinek Warszawa Zachodnia – Skierniewice/Miedniewice nie został skończony do końca roku 2014. Ale jak prace na gruncie będą się tak wlokły, jak się wloką obecnie, to nie ma szans – a tego odcinka raczej zamknąć się nie da. Albo będzie ZNACZNE przyspieszenie robót – albo będzie po ptokach. I po szmalu. Który pójdzie na drogi. Nie licząc ewentualnej obsuwy ostatniego projektu – co byłoby skrajnym obciachem - już zbiera się nam ok. 7-8 mld zł. Nieźle, prawda, panie ministrze? Kłopot pojawia się z dworcem Łódź Fabryczna. Niby kontrakt wykonawczy „projektuj i buduj” podpisany, ale problemy mogą zacząć się z uzyskaniem zwrotu wkładu unijnego, bo projekt – bez odwołanego nagle elementu KDP – nie spełnia wcześniejszych założeń, na których opierały się wnioski o dofinansowanie. Choć wysoce zorientowane „wiewiórki” doniosły mi, że akurat w tym przypadku będzie dobrze: pożyjemy, zobaczymy... I jeszcze kilka „szczegółów”, jak np., wdrażanie ETCS - 2 na E 30 (Bielawa Dolna – Wrocłąw – Opole) i E 65 Północ. Trudna sprawa, nowa technologia, ze zdążeniem będzie niełatwo. Nie zapomnijmy o kolejnych oszczędnościach na przetargach – niech to będzie – strzelam ok. 1 mld zł. Nie chcę krakać, ale gdzieś tak na początku roku 2014 może się okazać, że kolej NIE PRZEROBI od 8 do 9 mld zł.!!! Z tej relatywnie śmiesznie małej puli, jaką miała do przerobienia w latach 2007 – 2013 (+2). Lecz problemu nie będzie. Rząd weźmie ochoczo na drogi – tylko na to czeka: drogi to akcyzy z paliw i opłaty z autostrad oraz „esek”. I raj dla ubezpieczalni – biznes nad biznesy. Są jeszcze projekty taborowe grup samorządowych PR, ale – jak na razie - idą jak krew z nosa, czyli wolno i ospale. Być może uda się sfinalizować projekty taborowe PKP IC, być może... Szansą są projekty dworcowe, ale tu możemy się rozbić o długotrwałe procedury i wkłady własne budżetów miejskich.. Tak czy inaczej całego przydzielonego szmalu kolej nie „przerobi”, bo zabraknie na to czasu oraz mocy przerobowych całego systemu. Jedyna kwestia to taka: ile zostanie do wykorzystania na drogi..., bo tu przygotowanych projektów raczej nie brakuje. Zresztą niczego nie odkrywam – bowiem 13 grudnia na tym portalu ładnie i merytorycznie o tych kwestiach napisała Anna Żyłka, manager ds. projektów inwestycyjnych w Zespole Doradców Gospodarczych TOR – ja tylko przypominam i sobie „ględzę”. A jak będzie? I co będzie? To w dużej mierze zależy od mądrości decydentów – w tym od PESPEKTYWICZNEGO myślenia oraz – co bardzo ważne – WYCIĄGANIA WNIOSKÓW z tego co dzieje się teraz. Pismak branżowy nie jest od podejmowanie decyzji (czasem szkoda...). Pismak może jedynie pokazać problem i zaproponować metodę jego rozwiązania. Jedną z kilku. Moja jest taka – wspominałem o tym w jednym z poprzednich tekstów, więc niejako zacytuję sam siebie: „U nas przyjęły się wyjątkowo nieefektywne modernizacje do zeszłowiecznego standardu „towarowego” rzędu 120 -160 km/h, gdzie koszt wykonawczy 100 km linii zaczyna przekraczać 2 mld zł lub w skrajnych przypadkach nawet 3 mld zł, co przy tak słabych (archaicznych i „towarowych”) parametrach linii jest rozbojem w biały dzień oraz totalną niegospodarnością państwa, rządu, Ministerstwa Infrastruktury, PKP PLK, a także zatwierdzających tego typu inwestycje. Przykład E 65 Północ jest tu MODELOWY – szczególnie przy braku „tilta”, przy ponoszeniu wszystkich kosztów przez kolej w ramach budowy ok. 100 bezkolizyjnych przejść drogowych (tunele i wiadukty – koszt każdego to średnio ok. kilkanaście mln zł), systemu ETCS-2, zastosowaniu ruchomych dziobów krzyżownic, sieci trakcyjnej do 200 km/h oraz modernizacji zasilania do 200 km/h, podczas kiedy realnie – i to tylko przy „a” dop. 1 m/2 – pociąg rozpędzi się do tej prędkości w dwóch krótkich miejscach (o ile w ogóle się rozpędzi). 345 km linii (W. Wschodnia – Gdynia) będzie kosztowało ok. 9 mld złotych. Przy uzyskaniu średniej prędkości na całej trasie ok.120-130 km/h, ale tylko przy składzie zespolonym i bez postojów lub z jednym/dwoma. W Polsce często układamy podtorze i nawierzchnię oraz przebudowujemy obiekty w parametrach do 200-220 km/h, a potem jeździmy po tym 120-160 km/h. Już od dawna wiadomo (przykłady we Francji, Austrii i Niemczech), że linie do 160 km/h nie potrzebują tak wielowarstwowych nawierzchni z różnymi matami i wieloma warstwami podtorza (w sumie ma ono grubość ponad metr). Owszem, przyjęło się teoretycznie że masywne towarowe (22,5 ton na oś) będą po tych torach śmigać 120 km/h, co jest kolejnym przerostem formy nad treścią – składy od 3 tys. ton w górę nie będą jeździły z taką prędkością, bo to energetyczne szaleństwo – nawet gdyby mogły! U mnie na E 30 takie składy jeżdżą obecnie od 50 do 70 km/h – a tor mają pod 120 km/h (wedle tabeli PLK). Jest w tym ekonomiczny sens? A dla lekkich kontenerowców jadących 100-120 km/h (czego jak na razie w praktyce u nas nie ma, prócz kilku wyjątków na 90-100 km/h) tak masywna nawierzchnia nie jest potrzebna. Drastycznym przykładem jest szacunek kosztowy dla linii E 30 odcinki Opole Główne – Kędzierzyn Koźle – ok. 1,8 mld zł za 42 kilometry i Kędzierzyn Koźle – Gliwice Łabędy – szacunek ok. 1,8 mld zł za 31 km! To jest prawie 3,6 mld zł za 73 km, czyli PONAD 4 mld zł – licząc za 100 km. Czy ktoś oszalał!? To jest cena za budowanie nowej KDP w parametrze 350 km/h w terenie równinnym. Tymczasem o wiele tańsze rewitalizacjo-modernizacje charakteryzują się kosztami mniejszymi od 1/2 do nawet ¾ od klasycznej modernizacji na „full wypas do 160 km/h”. Stąd w przypadku ponownego racjonalnego oszacowania kosztów modernizacji i przekwalifikowania części z nich na rewitalizacje możliwe będzie oszczędzenie w przyszłej perspektywie ok. 6-8 mld złotych i nie powinno być to niczym nadzwyczajnym. W przypadku obniżania kosztów w ramach inwestycji „poisiowych” (wybrane ciągi lub odcinki nie wymagające przebudowy wszystkiego od podstaw): Tyle cytat „samego z siebie” – albowiem owe treści warto powtarzać, a nuż jakiś minister czy prezes zarządu z nich także skorzysta. Drugą kwestią jest podział przyszłych funduszy „POIiŚ 2014 – 2020” na dwie grupy: Rewitalizacje oraz modernizacje w stosunku ok. 50 do 50%, co dałoby dalsze oszczędności W ten bowiem sposób: 1) Zmniejszamy ryzyko systemowego nieprzerobienia dedykowanej kolei kwoty z programu POIiŚ w latach 2014 - 2020 (+2) – czyli nie powielamy kompromitującego błędu z lat 2007-2013 (+2) 2) W przyszłej perspektywie mamy (tzn. możemy mieć) ok. 8-10 mld zł na ROZPOCZĘCIE BUDOWY PIERWSZYCH ODCIKÓW LINII KDP. 3) W przypadku zaniechanie jednego (ponownego oszacowania kosztów modernizacji i zakresu robót) oraz drugiego (nierozpoczęcia budowy nowej linii) najprawdopodobniej NIE MAMY SZANS na wykorzystanie całego funduszu w przyszłej perspektywie – czego znakomicie doświadczamy już teraz i to przy bardzo kosztownych, ale nieefektywnych modernizacjach, jak E 65 Północ za 9 mld zł czy 140 km E 30 za prawie 5 mld zł!!! Oczywiście obecnie nie wiemy, jakie za 5 czy 10 lat będę ceny materiałów i wyceny robocizny, tudzież jaka będzie waluta lub jej przelicznik – stąd pomijamy ową kwestię – to są rozważania teoretyczne według stanu „na dziś”. A na dziś wiemy, że w przyszłej perspektywie miałoby być ok. 30 mld zł na kolej. Czyli – w pewnym uproszczeniu – proponowałbym podział: 1) Ok. 10 mld zł. – full modernizacje (tak gdzie nie ma innego wyjścia z racji dekapitalizacji całej infry i otoczenia linii) – ok. 400-500 - km szlaków dwutorowych ze stacjami, Resztę robimy z RPO (modernizacje i rewitalizacje linii regionalnych) oraz funduszy FK i budżetowych, to znaczy utrzymanie i naprawy główne. W powyższej kwestii pozwolę sobie dodać cytat z wypowiedzi forumowej Krzytofa Rytla, a ten się zna, bo od lat sprawami infrastruktury się zajmuje i zajmował. Gdyby przy konsultacjach społecznych wiele uwag Rytla zgłoszonych oficjalnie na piśmie zostało kiedyś uwzględnionych, to dziś nie byłoby pewnych problemów, np. z przepustowością na wjazdach do Warszawy (w cytowanym tekście dodałem małe, ale istotne, uzupełnienia): Rytel: „Dziwi mnie przekładanie budowy KDP nawet nie na po 2020, ale aż na po 2030 roku. Niby dlatego, że czeka nas modernizacja i rewitalizacja istniejącej sieci. Ale aż przez 18 lat!? Sprawny minister w ciągu najbliższych 4 lat byłby w stanie udrożnić podstawowe ciągi w kraju do przyzwoitych prędkości 100-120-160 i więcej km/h. Spójrzmy co powinniśmy mieć w 2015 r po realizacji projektów z POIiŚ 2007 – 2013 (+2): I moim zdaniem z tego ponad miliarda euro, którego Komisja Europejska nie daje przesunąć na drogi, można jeszcze zrobić następujące rewitalizacje (dlatego napisałem: \"sprawny minister\"): No to się pytam: co pozostaje na po 2015 roku? Rezerwa do kosza, zamiast na infrastrukturę! Tyle Krzysztof Rytel z którym się zasadniczo zgadzam. Ale za to nie zgadzam się, aby nasz rząd ratował sumą 45 mld złotych totalnie zadłużone państwa UPADAJĄCEJ strefy euro (której i tak nic nie uratuje), które to państwa już sobie linie KDP wybudowały (nawet jak Olgierd Jedlina nazwie ten pogląd „Lepperyzmem”). Za taką sumę można wybudować prawie dwa „Ygreki” i jeszcze kupić tabor. A już NA PEWNO zbudować pierwsze odcinki ze skróceniem czasu jazdy w relacji Wrocław – Warszawa poniżej 3 godzin; znacznie poniżej! Nie może być zgody na wydawanie takiego szmalu prostu do europejskiego bezzwrotnego kosza – ze stratą dla infrastruktury zarówno kolejowej jak i nawet drogowej. Polska ma 350 mld zł rezerwy walutowej i część tej rezerwy powinna być wykorzystana na budowę infrastruktury, a nie na ratowanie kartelów bankowych Europy, Italii czy Hiszpanii, które to kraje mają sieć KDP - o wielkiej sieci autostrad nie wspominając – bo sobie ją zbudowały głównie z kredytów. W dodatku to „ratowanie” i tak nic nie da, prócz zmarnowanie owych pieniędzy. Nie można więc do tego dopuścić! BEZ ROZPOCZĘCIA BUDOWY NOWYCH LINII KOLEJOWYCH (nie musi to być tylko „Y”) NIE BĘDZIEMY W STANIE SYSTEMOWO PRZEROBIĆ WSZYSTKICH FUNDUSZY PRZEZNACZONYCH NA KOLEJ. W tej czy następnej perspektywie - w każdej perspektywie. Nie płaczcie więc potem gremialnie, że „rząd zabiera fundusze na drogi”. Z dróg bowiem rząd czerpie sporą część budżetu. Jeśli nie potrafimy kolejowych funduszy odpowiednio zagospodarować na kolei – a na razie nie potrafimy - to zabierze i zabierać będzie. Przy okazji nonsensownie, wbrew swojej czteroletniej propagandzie, blokując budowę KDP. I to w środku wykonywanego SW. To się fachowo nazywa: schizofrenia. W przypadku władających państwem i zatwierdzających długoterminowe inwestycje – rzecz niebezpieczna i niedopuszczalna. A proporcje 60 do 40 (drogi/kolej) bez budowy nowych linii możemy włożyć sobie miedzy BAJKI na najwyższej półce – proszę zapamiętajcie te słowa, bo one mogą być prorocze! I obejrzyjcie „FAKTY” TVP Wrocław – z fajną wypowiedzią prezydenta Dutkiewicza, przedstawiającą SEDNO sprawy: http://www.tvp.pl/wroclaw/informacyjne/fakty-program-informacyjny/wideo/13122011/5896532
Komentarze:
Tekst ciężki do czytania przez zniechęcające wywody typu:
Wobec tego dzisiaj coś, co ostatnio obiecałem – „ściąga” dla ministra – taki świąteczny prezencik od peronowego ciecia za widoczny progres na kolei. Z jedną małą uwagą: ja nie doradzam ministrowi, ani nie zamierzam mu doradzać – jak lubią inni - piszę dla czytelników portalu RK. Mało mnie grzeje, czy minister czyta ten portal (choć podobna wiceminister tematy infrowe czyta – i mu chwała), ale jako branżowego pismaka na pewno mnie grzeje, jak MI wraz z PLK rozdysponuje fundusze na modernizację/rewitalizację sieci kolejowej zarówno w tej perspektywie finansowej jak i w następnej. Oraz ile funduszy zmarnuje, to znaczy odda na drogi. I tego będę się nieustannie „czepiał” oraz publicznie rozliczał zarówno ministra, wiceministra jak i PLK. Taka moja publiczna rola – więc zaczynamy. Kwękolicie Hipolicie. Jarmuziewicz powiedział wczoraj, że jak znajdzie się ktoś z kasą, to rząd nie będzie miał nic przeciwko szybszej budowie. Powtórzę: skoro 45 mld ma wystarczyć na dwa Ygreki - zakładać firmę i budować szybkie kolej dla Ruskich i Amerykanów. Oni tam jakieś kosmiczne koszty poprzyjmowali. Dasie zarobić i na 5 ygreków.
Kolejne wypociny sfrustrowanego fana Kolei Kosmicznych PRedkosci.
Do tego napsiane tak podworkowym jezykiem, ze nie da sie tego czytac. \"Malo mnie grzeje\" ten artykul. Nie doczytalem do konca. Toruń – Iława
Szacunek Panie Robercie. Ciesze się że widzi Pan w jak bardzo złym stanie jest ten odcinek. A chodzi o 1 tor, bo drugi jest na 100km/h. Także w w/w przpadku szło by zrobić cały odcinek Biskupiec Pomorski-Toruń Wschodni za około 60-100mln zł na 100-120km/h. A zysk czasowy? Prawię pół godziny. Mieszkańcy Olsztyna pół godziny szybciej jeździli by do Wrocławia, Poznania, Torunia, Bydgoszczy. Licząc że będzie jeszcze rewitalka Bydgoszcz-Toruń czas jazdy dla TLK Olsztyn-Bydgoszcz spadł by z 3h30min do 2h30min co jest czasem bardzo dobrym i byłby najlepszym w historii połączeń Olsztyn-Bydgoszcz. No ale zobaczymy czy w PKP PLK też widzą potrzebę naprawy Iława-Toruń. Na początku chociaż tam gdzie jest 50km/h czyli Biskupiec Pom-Jabłonowo Pomorskie i Turzno-Toruń Wschodni. W następnej kolejności powinno się zrobić Jabłonowo Pomorskie-Kowalewo Pomorskie gdzie jest 70km/h z wieloma WOSami. Na koniec powiem tylko że gdyby zrobić całość na 100km/h to wystarczy wyremontować 73km. Inżynier: "Kolejne wypociny sfrustrowanego fana Kolei Kosmicznych PRedkosci."
Jako fan KDP i przeciwnik szkodliwej dla polskiej kolei decyzji ministra Nowaka, zapewniam Pana, ze nie o frustrację tutaj chodzi. O co chodzi zobaczy Pan za dwa, trzy lata, gdy zaczną ukazywać się pierwsze owoce postawienia li tylko na "rewitalki i modernizacje". :) "Do tego napsiane tak podworkowym jezykiem, ze nie da sie tego czytac." A po jakiemu Pan pisze, bo tak coś nie za bardzo... mniejsza o to. To szanowny Panie blog. On rządzi się swoimi prawami i na blogu takie pisanie jest jak najbardziej uprawnione. Czym innym artykuł. Kup Waszmość sobie papierowy "Rynek Kolejowy" i zapoznaj się z publikowanymi tam artykułami Roberta Wyszyńskiego. "\"Malo mnie grzeje\" ten artykul. Nie doczytalem do konca." Co oczywiście nie przeszkadza Panu komentować, krytykować i wieszać psy na autorze. Ot, taka polska mentalność. Tekstu w całości Pan nie przeczytał, opinię oczywiście wydał. Do Roberta - świetny tekst! A teraz spadam do ciekawszych, na szczęście niekolejowych zajęć. Ten portal zaczyna być monotematyczny. Cały blog Pana Roberta za niedługo zostanie tutaj przerzucony. Szukając faktów na tej stronie, znajduję tylko opinię, a szkoda...
Niestety, ale trzeba pisać o sprawach kolei ostro, bo delikatnie wcale nie pomaga. To jak rzucać grochem o ścianę. Ale jakby taką stalową tonową kulą przypier****ć, to ściana od razu runie.
I o to chodzi. Szkoda życia, czasu, pieniędzy na kompletną nieudolność, niegospodarność, wybiórczość jaką serwuje nam PKP PLK, MI, UTK, PR, IC, etc. Drogi radzą sobie znacznie lepiej. Tak nie może być dalej! Bardzo dobrze napisane Panie Robercie. Polecam napisać maila do Ministerstwa, PLK i UTK. I wcale nie żartuję! Może ktoś się obudzi. Dodatkowo proszę napisać naszemu ministrantowi Slavko Novakowi na "fejsbuku" i "tłiterze" o tych problemach dodając link do swojego bloga! Niech ci, co czytają te "słodziutkie" podlizywania się ministranta do wszystkich i wszystkich do ministranta WRESZCIE PRZEJRZĄ NA OCZY!!! @Rober Wyrszyński
Tym razem zgadzam się z Panem Robertem, ale w moim przekonaniu trzeba też dodatkwo głosić rozwój kolei na wschodzie kraju. tam jest potencjał do rozwoju transportu pasażerskiego oraz towarowego. A możeby tak elektyfikacja pewnych odcinków na wschodzie, chociażby do Zagórza, Zamoscia. Elektryfikacja Korsze - Ełk A może połączenie Kielc z Tarnowem przez Busko Zdrój. Skoro ma ktos to potraktować jak ściągę, to niech widzi cały zakres problemu. Robercie - nie próbuj naśladować stylu pisania Jacka Prześlugi, bo to naśladownictwo wychodzi Ci bardzo arcynieudolnie. :-(
"Tekst ciężki do czytania" jak zauważył słusznie w 1-szym poście Juzio. Świetny artykuł Robercie. Cytat "Rząd weźmie ochoczo na drogi – tylko na to czeka: drogi to akcyzy z paliw i opłaty z autostrad oraz „esek”. I raj dla ubezpieczalni – biznes nad biznesy " to esencja polityki transportowej tego rządu. Dopóki nie pojawi się drugi Rywin odsłaniający kręcenie lodów, to jesteśmy skazani na tego typu zagrywki. Przyzwoita kolej w Polsce to zagrożenie dla biznesu drogowo - paliwowego, którego zakładnikiem i beneficjentem jest Nowak. Nie mam złudzeń, że to towarzystwo będzie pomagać kolei. Same rewitalki niczego nie zmienią a wskazana przez Ciebie kasa zamiast KDP zasili drogi.
Zgadzam się, ciężko to przeczytać. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że żal tyłek ściska po odsunięciu w czasie budowy KDP. Już autor witał się z obsługą, już dzierżył w dłoni bilet do Warszafki, już pociąg w Siechnicach (Świętej Katarzynie) zjeżdżał w stronę Opola (oczywiście z postojem w Brzegu) a tu nagle KDP odjechało w siną dal. Żal ogromny, na tyle że spacerując po zmodernizowanych peronach, oglądając zmodernizowaną infrastrukturę stacji i kończącą się modernizację dworca w Brzegu do głowy przychodzą pomysły, że nie trzeba tego tak modernizować bo może coś na te KDP zostanie ... Nowak najgorszy, PO najgorsze, Dutkiewicz cacy bo powiedział, że czas przyłączyć kolejowo Wrocław do Warszawy po tylu latach od zakończenia wojny ... Proponuję w ramach uspokojenia skołatanych nerwów zakup bochenka chleba i spacer do Parku Wolności i pokarmienie kaczek i pogodzenie się z tym, że przejechać KDP będzie można na \"dziennikarskiej emeryturze\", a może wcale ... Na dworzec w ramach spaceru proponuję godziny późno wieczorne. Przedwczoraj pociągiem z Wrocławia (22.40) do Brzegu wyruszyły oprócz obsługi 3 osoby. Na całego EZT-a to chyba dramatycznie mało ... i to są realne problemy naszej kolei a nie wyimaginowane igrki. Pozdrawiam
Panie Robercie zaczyna pan skutecznie rywalizować z paniem Prześlugą w kategorii "brukowe felietony o tematyce okołokolejowej".
Może lepiej zająć się czymś pożytecznym, zamiast spędzać godziny na klepaniu w klawiaturę? \"Owszem, przyjęło się teoretycznie że masywne towarowe (22,5 ton na oś) będą po tych torach śmigać 120 km/h, co jest kolejnym przerostem formy nad treścią – składy od 3 tys. ton w górę nie będą jeździły z taką prędkością, bo to energetyczne szaleństwo – nawet gdyby mogły! U mnie na E 30 takie składy jeżdżą obecnie od 50 do 70 km/h – a tor mają pod 120 km/h (wedle tabeli PLK).\"
Mam niestety coraz większe wrażenie że nie ma Pan pojęcia o praktycznej stronie kolei. I właśnie dlatego pisze Pan takie bzdury jak wyżej. Panie Robercie
Mądrze Pan piszesz... Chciałbym ,żeby ten tekst pojawił się w ogólnopolskich mediach. Wyborcza, TVP1, Polsat, TVN. I to wielokrotnie aż ludziom wejdzie w krew świadomość sytuacji kolejowej.
Tutaj zaglądają głównie branżowcy, których nie trzeba przekonywać do programu inwestycyjnego. W naszym pięknym kraju ministrowi nie uświadomisz potrzeby wdrożenia twojego planu jeśli nie będzie o nim głośno. Przykład kładki w Sosnowcu: dopiero po artykule w prasie PLK momentalnie podpisało umowę na jej remont choć migali się od tego miesiącami. Tak też minister pochyli się nad tym pomysłem jeśli tzw "opinia publiczna" będzie się tego domagała. Nawiasem mówiąc w ogólnopolskich mediach mówi się o kolei tylko jak jest wypadek lub konflikt. I mówi się bardzo mało. W społeczeństwie utwierdza się przekonanie o bezsensowności wkładania w nią pieniędzy. Warto wykorzystać obecny (zapewne chwilowy) szum medialny wokół nowego ministra dla poprawy choć w części spojrzenia na kolej. \"Chciałbym ,żeby ten tekst pojawił się w ogólnopolskich mediach. Wyborcza, TVP1, Polsat, TVN. I to wielokrotnie aż ludziom wejdzie w krew świadomość sytuacji kolejowej.\"
Tyle, że póki co, mamy w Polsce lepsze kabarety niż \'Robert Wyszyński KDP Show\' więc zainteresowanie może wyrazić co najwyżej jakaś stacja osiedlowa... Jak się szybko jeździ rządowym samochodem z pilotażem policji, to po co jest potrzebna kolej?
Co kogoś obchodzą problemy szarych ludzi.Mamy swoje sprawy, a wy swoje. "U nas przyjęły się wyjątkowo nieefektywne modernizacje do zeszłowiecznego standardu „towarowego” rzędu 120 -160 km/h, ... Przykład E 65 Północ jest tu MODELOWY"
1. Standard towarowy wynika z tego, że po głównych liniach jeżdżą pociągi towarowe w słusznej ilości. Fakt, za taką samą sumę można by zbudować sporo szybszą linię. Problem w tym, że wciąż potrzebna będzie linia równoległa dla Regio i towarów. Innymi słowy zamiast na jedną, musielibyśmy się wykosztować na dwie linie, a to kolejny drastyczny wzrost kosztów. 2. Większość linii modernizowanych do 160km/h przeszła "zbyt" głęboką przebudowę z prostego powodu - planowane jest dalsze podwyższanie prędkości do 200km/h. Wówczas nie trzeba będzie rozbebeszać jej jeszcze raz tylko założyć kabinówkę, wiadukty i jazda (wiem, uprościłem, ale wiadomo o co chodzi). 3. Fakt, przykład E65 nie napawa optymizmem. Ale jest to przykład na jeszcze jedną rzecz. Jeśli mamy takie babole, taki brak organizacji, planowania, jeśli nie potrafimy utrzymać nawet 160km/h, to jakim cudem mamy zabierać się za KDP? "Ale za to nie zgadzam się, aby nasz rząd ratował sumą 45 mld złotych totalnie zadłużone państwa UPADAJĄCEJ strefy euro (której i tak nic nie uratuje)," "Nie może być zgody na wydawanie takiego szmalu prostu do europejskiego bezzwrotnego kosza" 1. Jak strefa euro upadnie do 350 miliardami zł rezerwy, planami KDP itp. będziemy mogli się tylko podetrzeć, bo wtedy kryzys będzie taki, że ten obecny to tylko pikuś. 2. Nie bezzwrotnego i nie kosza, tylko jako oprocentowana pożyczka dla MFW na 3-4 lata, po czym pieniądze wracają do nas z procentem. MFW będzie mogło je pożyczyć któremuś krajowi, ale tylko po spełnieniu wielu warunków (cięć/reform). "Za taką sumę można wybudować prawie dwa „Ygreki” i jeszcze kupić tabor." Nie. Wg przecieków z powstającego studium wykonalności Ygrek został wyceniony nie na 20-25 a na 35 mld zł. Suma naszej pożyczki do MFW (5,8 mld € czyli ok. 26 mld zł) nie starczyłaby nawet na jednego Ygreka. "Pewnie warto by zrobić więcej rewitalizacji linii niekorytarzowych." Pewnie, że warto! Nie łudźmy się, samorządy nie wyrobią, albo PLK zajmie się mniejszymi liniami, albo sporą część z nich czeka śmierć techniczna. A często stanowią alternatywę-objazd dla linii magistralnej. "Nie płaczcie więc potem gremialnie, że „rząd zabiera fundusze na drogi”. Z dróg bowiem rząd czerpie sporą część budżetu." I to jest kolejny argument przeciw KDP. Otóż spora część pieniędzy zainwestowanych w drogi wraca do budżetu w postaci podatków. Projekty, podwykonawcy, często i wykonawcy to polskie firmy, płacą tu podatki, tu kupują materiały budowlane, sprzęt itp. Na budowie Ygreka większość pieniędzy poszłoby za granicę. Nie ma w kraju firmy, która da radę zaprojektować taką linię. Nie ma w kraju wykonawcy, a może i nawet podwykonawcy, będącego w stanie tą linię budować bo po prostu nikt nie umie, nie da rady spełnić wyśrubowanych norm. Nie ma w kraju firmy, która w ciągu najbliższych 10 lat wyprodukuje tabor o prędkości maksymalnej ponad 250km/h - kolejne kilka miliardów w całości pojechałoby do Niemiec/Francji/Włoch. Również zanim nauczylibyśmy się utrzymania, musiałyby to robić zagraniczne firmy - za grube pieniądze. Z punktu widzenia podatnika Ygrek do 2020 roku nie ma sensu! Brawo, w końcu dążymy do rozwoju techniki, prawda? A nie cofania się, jak w przypadku remontów 30/40-letnich rupieci wagonowych i lokomotywowych.
Jeszcze raz moje uznanie, Panie Robercie. Pozdrawiam Wcale nie jest ciężko to przeczytać jak twierdzą inni. Po prostu dużo merytorycznego tekstu na pewno opartego na wiedzy. Polskie społeczeństwo nie potrafi przeczytać instrukcji obsługi (nie wspominając o jakiejkolwiek książce), więc dla nich ten tekst jest za trudny i za długi.
Chociaż popieram ministra Nowaka w decyzji o odsunięciu w czasie budowy KDP to artykuł P. Roberta podoba mi się. Jest naprawdę merytoryczny, bez obrażania wizji innych czytelników tego forum. I chociaż zupełnie nie znam Pana Roberta to z tym artykułem warto było się zapoznać. Niektórzy tylko narzekają na wszystko dookoła. Jedni piszą, że PLK powinna to... tamto... siamto... bez głębszej analizy skąd wziąć na wszystko kasę... Na podstawie art. Pana Roberta można toczyć przynajmniej rzeczową dyskusję. Pozdrawiam @Spaghetti: Niema sensu robić lini pod drut Ełk-Korsze z tego że ruch tam jest sezonowo największy tylko prędkość do 100 na całej lini w prowadzić, są Fiaty do targania ciężkich TLK są inne spalinowy typy Traxx DE które przewoźnicy by mogli pozyskać są Gagary które są po to żeby ni które wahadła targać.
Za wszystkie cenne uwagi i komentarze wielkie dzięki! Te pozytywne i te negatywne - równowaga w naturze musi być. Jednocześnie konstatuję, że przynajmniej część komentatorów nie przeczytała tekstu od początku do końca (z próbą jego zrozumienia - wiem - to nie jest łatwy tekst :-)
Jednocześnie zdecydowanie większa część, która przeczytała - a nie komentowała - zapewne wiele z niego zrozumiała. Albowiem każdy kto w ogóle przeczytał, wie że groźba niewykorzystania ZNACZNYCH funduszy kolejowych z TEJ perspektywy jest z każdym dniem coraz większa - i łódzki dworzec owej kwestii nie zbawi, aczkolwiek zostawi ok. miliarda na kolei - i dobrze. Czy w KOLEJNEJ perspektywie finansowania - np. w roku 2017/18 - będziemy się zastanawiać nad PODOBNYM dylematem, to znaczy ile pieniędzy kolej nie wykorzysta z racji SYSTEMOWEGO braku przerobu (formalności, projekty, wykonanie, blokowanie/zamknięcia linii, drastyczne spadki potoków)? Dobre pytanie, prawda? Ponieważ - cytat mój - i będzie wiele razy powtarzany: "BEZ ROZPOCZĘCIA BUDOWY NOWYCH LINII KOLEJOWYCH (nie musi to być tylko „Y”) NIE BĘDZIEMY W STANIE SYSTEMOWO PRZEROBIĆ WSZYSTKICH FUNDUSZY PRZEZNACZONYCH NA KOLEJ. W tej czy następnej perspektywie - w każdej perspektywie. Nie płaczcie więc potem gremialnie, że „rząd zabiera fundusze na drogi”. Z dróg bowiem rząd czerpie sporą część budżetu. Jeśli nie potrafimy kolejowych funduszy odpowiednio zagospodarować na kolei – a na razie nie potrafimy - to zabierze i zabierać będzie." Dorwało się lobby gdańskie do władzy i na 20 lat (czemu nie na 200 lat?) katrupi resztę inwestycji - budując SOBIE beztiltowego haj spida za 10 mld zł - licząc z taborem - zresztą z efektami beznadziejnymi w stosunku do GIGANTYCZNYCH nakładów - takie mam wrażenie. To ja już WOLĘ LOBBY ŁÓDZKIE! I nie jestem w tym mniemaniu jakoś wybitnie odosobniony - jak słychać wokół. Nawet Murzyni zaczynają zabierać głos, skoro Polacy nie potrafią. LUBIĘ Murzynów! I milczeć nie mam zamiaru - będą nazywał rzeczy po imieniu - jakiem biąły Murzyn z dolnośląskiego Brzegu :-) Tak, terytorialnie dolnośląskiego, choć administracyjnie (niejako sztucznie) opolskiego. Co i tak nie ma znaczenia, bo Brzeg leży dokładnie POMIĘDZY Opolem a Wrocławiem. A o paranoi na mieszanym "haj spidzie 160 km/h" - lansowanym jako recepta na polską nowoczesną kolej - już w następnym blogowym tekście: "Kible kontra Icki". Nie idźmy tą buszmeńską drogą, nie idźmy. w artykule jest
A) o miliardach z unii jakie dostaniemy B) cytat "Ale za to nie zgadzam się, aby nasz rząd ratował sumą 45 mld złotych totalnie zadłużone państwa UPADAJĄCEJ strefy euro (której i tak nic nie uratuje)" tylko, że B przeczy A
Skomentuj
Opinie zamieszczane w komentarzach pod wiadomościami na portalu są tylko i wyłącznie poglądami osób komentujących. Nie zawsze zgadzają się z poglądami członków redakcji.
Za zamieszczone treści redakcja nie odpowiada.
Twój komentarz:
|
Na blogu Roberta W. |