– We wtorek rozmowy trwały do późnych godzin wieczornych. Na razie strony stoją na swoich stanowiskach – poinformował „Rynek Kolejowy” Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.
Jakie to stanowiska? – My domagamy się większych kar za opóźnienia, bo to zdyscyplinuje wszystkich do trzymania się rozkładu jazdy. Domagamy się także regresji za te odszkodowania, które wypłacamy naszym pasażerom za opóźnienia, które ewidentnie wynikają z winy PKP PLK. To są podstawowe kwestie, które chcemy zawrzeć w tej umowie – wyjaśnia prezes PKP Intercity.
Zarządca infrastruktury nie chce się na to zgodzić z uwagi na konsekwencje finansowe dla spółki, która i tak jest już w nienajlepszej kondycji. – Najczęściej pojawia się argument, że PKP PLK nie posiada środków finansowych, ale w naszym rozumieniu to nie jest argument – uważa Janusz Malinowski.
Jeżeli do jutra spółki się nie dogadają, to prezes UTK będzie mógł decyzją administracyjną narzucić treść umowy między spółkami. Jest to efekt nowych uprawnień wynikających z nowelizacji ustawy z dnia 28 marca 2003 r. o transporcie kolejowym. Zgodnie z nimi prezes UTK ma prawo wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie zawarcia umowy o udostępnienie infrastruktury kolejowej, jeśli nie może dojść do porozumienia między przewoźnikiem a zarządcą infrastruktury.
Urząd prowadzi w tej chwili postępowania w sporze o umowy między PKP PLK a dziewięcioma spółkami przewozowymi. Są to: Przewozy Regionalne, Koleje Mazowieckie, PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście, Arriva RP, Szybka Kolej Miejska, Koleje Dolnośląskie, Koleje Wielkopolskie, Koleje Śląskie oraz PKP Intercity, wszczęte na wniosek tego przewoźnika.W przypadku wszystkich tych postępowań wyznaczono termin zakończenia negocjacji na 9 grudnia 2011. To pierwsze takie działania w historii UTK i polskiego rynku kolejowego.