Warszawa: Kto za tramwajem, a kto przeciw?
- Sprzeciwiamy się krótkowzrocznej decyzji radnych Targówka, by zrezygnować z przedłużenia linii tramwajowej na Zieloną Białołękę. Skazuje to tę część Warszawy na wieczne korki. Targówek chyba zapomniał, że nie jest w Warszawie samotną wyspą – powiedział w czasie sesji białołęckich radnych Waldemar Roszak.
Radni z Targówka zadecydowali, że nie chcą innych linii tramwajowych. Nowa linia, przeciwko której wystąpił Targówek, zaczynałaby się u zbiegu ul. Matki Teresy z Kalkuty z Rembielińską. Tory wiodłyby wzdłuż muru Cmentarza Bródnowskiego, ulicami św. Wincentego i Głębocką, aż do osiedla Derby w Białołęce. Burmistrz Targówka w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” podkreślił, że budowa linii opóźni i zwiększy koszty budowy nowej nawierzchni ul. Św. Wincentego.
Według radnych z Białołęki, Targówek nie zdaje sobie sprawy z tego, że 100-120 tys. osób zamieszkujących Białołękę zakorkuje poszerzoną ul. Św. Wincentego samochodami, jeśli na Białołękę nie dojedzie tramwaj.
Radni spierają się o budowę linii tramwajowej. Tymczasem decyzja i tak należy do władz miasta. - Chcemy utrzymać w planach rezerwę terenu pod linię tramwajową do Zielonej Białołęki - powiedział szef biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu Mieczysław Reksnis.
Linia tramwajowa, o którą spierają się radni, miałaby powstać dopiero około 2025 roku. Tramwaje woziłyby wówczas ok. 2,5 tys. pasażerów na godzinę. Jak zaznacza „Wyborcza”, eksperci twierdzą, że tory nie powinny być przerywane przy Trasie Toruńskiej. Chodzi o to, że mieszkańcom os. Derby nie opłacałaby się przesiadka do tramwajów z autobusów, skoro te drugie bezpośrednio jechałyby do stacji metra, która miałaby być zbudowana przy ul. Kondratowicza. A tramwajowy wiadukt mógłby zostać wybudowany przy CH „Targówek”