Malowidła ścienne w Sali Restauracyjnej dworca są prawdopodobnie ostatnią zbiorową pracą artystów, którzy w latach 30. ub. w. tworzyli słynną grupę Pryzmat - informuje spółka Dworzec Polski.
Jak przewidują krytycy sztuki już niebawem ten dworzec może stać się celem wycieczek miłośników sztuki z całej Europy. Zmodernizowany, z odkrytymi i odrestaurowanymi malowidłami — sam w sobie będzie także atrakcję turystyczną, dla której warto podróżować do Gdyni.
Niezwykle oryginalne, barwne i dynamiczne kompozycje są dziełem zespołu plastyków, zamieszkałych w okresie powojennym w trójmieście, założycieli szkoły sopockiej, w większości wykształconych w okresie międzywojennym.
Wyraziste kompozycje są jednym z nielicznych zachowanych przykładów dekoracji monumentalnych, mających swoje niezwykle dziś cenione odpowiedniki w nowoczesnej sztuce zachodnioeuropejskiej.
Obecnie trwają ostatnie prace przy konserwacji monumentalnych dekoracji malarskich ścian Sali Restauracyjnej. Dekoracje zamalowane prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych, zostały odkryte i odsłonięte przy okazji konserwacji zodiakalnych malowideł na stropie. Okazuje się, że dekoracje ścian i stropu stanowią jednorodną pod względem techniki i stylistyki kompozycje, autorstwa zespołu uznanych i cenionych artystów, pod przewodnictwem Juliusza Gizbert-Studnickiego, współpracującego z m.in. z Krystyną Łada-Studnicką, Jackiem Żuławskim, i Teresą Pągowską.
Malowidła ścian przedstawiają mapy, którym towarzyszą zabawne przedstawienia, związane z mitologicznymi motywami, dotyczącymi podróży, nawigacji i geografii. Fantazyjne stwory morskie, zgodne z tradycją mitologiczną przedstawienie Europy jako kobiety dosiadającej byka, przeplatają się z żartobliwymi tworami wyobraźni autorów, jak np. muzykujące ryby.
Mimo licznych warstw nakładanej przez lata farby udało się odsłonić całe dekoracje a uszkodzenia nie przeszkodziły w odczytaniu wszystkich elementów.
Prace konserwatorskie wykonuje zespól pod kierunkiem Anny Kriegseisen z Gdańska.
O ile pamiętam z dzieciństwa, to jednak kontur granic na tym malowidle był inny, przedwojenny, mam takie wrażenie, że długo po wojnie zachował się w tej sali i nie został przemalowany.
to mylne wrazenie, bo dworzec w Śledziowie jest wybitnie powojenny i stalinowski. Mnie zastanawia, że pisze się "prawdopodobnie w latach 80-ych", jakby to była jakaś prehistoria a nie niecałe 30 lat temu. Papierów nie ma? Ludzie wymarli?
Opinie zamieszczane w komentarzach pod wiadomościami na portalu są tylko i wyłącznie poglądami osób komentujących. Nie zawsze zgadzają się z poglądami członków redakcji.
Za zamieszczone treści redakcja nie odpowiada.