"Kolej i biznes" - taki był temat jednego z paneli dyskusyjnych, które odbyły się podczas Kongresu Kolejowego.
- Przewozy pasażerskie te z dotacją, jak również przewozy komercyjne mogą być dobrym biznesem. To jest uwarunkowane dwoma czynnikami – konkurencyjnością innych gałęzi transportu i konkurencją na samym rynku kolejowym. W przypadku tej konkurencji zewnętrznej, to największym dla nas problemem jest stan infrastruktury - uważa prezes PKP Intercity Janusz Malinowski. - Maksymalne skrócenie czasu jazdy może zwiększyć konkurencyjność. Drugą sprawą są stosunki pomiędzy przewoźnikami a zarządcą. Myślę, że w ostatnich czasach ci pierwsi nie są postrzegani przez PKP PLK jako klienci - podkreślał.
- Myślę, że PKP Cargo jest bardzo dobrze przygotowane na nadchodzące czasy, choć mamy także świadomość zewnętrznych uwarunkowań rynkowych. A każdy kilometr mniej w prędkości handlowej to konieczność uruchomienia kolejnego tysiąca wagonów w naszym systemie - podkreślał prezes PKP Cargo Wojciech Balczun. - Ważne jest to, żeby nie było tak, iż każda wypracowana nadwyżka była pochłaniana przez otoczenie o określonych uwarunkowaniach. Powinna ona działać na rzecz utrwalania dobrego modelu funkcjonowania firmy - zaznaczył.
Ale kolej to oczywiście nie tylko problemy z infrastrukturą. - Od wielu lat w Europie trwają bardzo intensywne inwestycje w transport szynowy. Wszystkie duże kraje kontynentu inwestują olbrzymie kwoty, trwa wymiana taboru, często zmotywowana przygotowaniami na otwarcie rynku kolejowego. To setki pojazdów – kilka lat temu Francja kupiła 700 pociągów tak, aby przygotować swoich przewoźników regionalnych na konkurencję z zagranicy - zauważył Janusz Kućmin, generalny przedstawiciel firmy Bombardier w Polsce.
Tymczasem w Polsce panuje niechęć wobec kolei, pomimo świadomości, że jest to rodzaj transportu, który generuje niższe koszty zewnętrzne, niż przewozy samochodowe. - Wciąż funkcjonuje czarny PR związany z postrzeganiem kolei przez opinię publiczną. Dlatego inwestycje kolejowe trzeba planować wyjątkowo dobrze - tak, aby czas przejazdu był wydłużony, ale nie aż do takiego stopnia, jak to jest dziś na E-65 ze stolicy do Gdańska - zaznaczył Tomasz Szuba, prezes spółki Tines SA, dostarczającej elementy nawierzchni kolejowej.
Kluczowe wydaje się również usytuowanie zarządcy infrastruktury. - Prostym rozwiązaniem stymulującym PLK do lepszych zachowań jest rozliczanie się ze sprzedaży drogi dla operatorów. Bo spółka ta żyje z przewoźników i dla przewoźników. Ale odnoszę wrażenie, że rozumowanie niektórych jej pracowników jest takie, że spółka istnieje, ponieważ ma zasoby - mówił Henryk Klimkiewicz, przewodniczący Railway Business Forum.
- Za 10 lat kolej musi mieć pieniądze na utrzymanie linii, które są obecnie modernizowane. Bez tego nie da się zachować ich parametrów - zakończył Tomasz Szuba.