W swoim wystąpieniu wiceminister infrastruktury odniósł się do tego, jaka byłaby potrzebna kwota, żeby zapewnić należyty stan infrastruktury kolejowej w Polsce: - Powiedziałbym, że oczywiście znam kwotę 50 mld zł, ale takie liczby traktowałbym jednak troszkę na wyrost, bo pewnie byłaby to suma przy założeniu, że wszystkie linie musimy zmodernizować do bardzo wysokiego standardu. Zakładając, że chcielibyśmy osiągnąć stan normalny, to znaczy taki, żeby nie jeździło się gorzej niż w latach 80. i 90. – podkreślił Andrzej Massel.
Według wiceministra, niezbędna kwota to ok. 10–15 mld zł. - Nadal jest to duża kwota, natomiast pokazuje ona skalę zaległości, jakie występują. Bardzo często jest to kwestia naciągania krótkiej kołdry, stąd bardzo ważne jest, żeby działaniami inwestycyjnymi obejmować odcinki, gdzie ta efektywność działań będzie możliwie największa, to znaczy odczują to zarówno przewoźnicy pasażerscy, jak i towarowi, czyli finalni odbiorcy tych usług – dodał Andrzej Massel.
Wiceminister odniósł się także do zmian w ustawie o Funduszu Kolejowym: - Fundusz Kolejowy nie jest zadłużony. Każdego roku wydajemy tylko tyle, ile do funduszu napływa, natomiast ustawa ma na celu po prostu stworzenie możliwości późniejszego regulowania zobowiązań z obsługi rat kredytowych z tytułu kredytu zaciągniętego w EBI – W wystąpieniu wiceminister podkreślił, że w zmianie ustawy o Funduszu Kolejowym nie chodzi o to, aby móc go zadłużać, a to, że nie można go zadłużać, jest ogromną różnicą pomiędzy Funduszem Kolejowym a Krajowym Funduszem Drogowym.
Andrzej Massel poruszył też sprawę przesunięcia 1,2 mld euro na inwestycje drogowe: - Oczywiście wszystko jest uzależnione od decyzji Komisji Europejskiej, która zapewne nie będzie podjęta zbyt szybko. Polskie podmioty kolejowe, zakładając, że ta decyzja może być różna, zgłosiły całą pulę projektów w ramach konsultacji społecznych listy indykatywnej projektów Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”. Będzie możliwość realizacji pewnych dodatkowych projektów w stosunku do dotychczasowej listy, o ile będzie taka decyzja Komisji Europejskiej – podkreślił wiceminister.
- Całe planowanie opiera się na założeniu przesunięcia tej kwoty, natomiast cała przygotowana przez nas procedura dotycząca inwestycji o charakterze rewitalizacyjnym ma służyć temu, żeby jeszcze w tej perspektywie przynajmniej przy kilku projektach spróbować wykonać inwestycję, która nie polega na kompleksowej modernizacji do prędkości 160 lub 200 km/h, ale przywraca normalne parametry eksploatacyjne, czyli np. prędkość 120 km/h – podsumował Andrzej Massel.